Odyseusz i skarb syreny

12 sierpnia 2013 DodatkiMiejsca  15 komentarzy

Dziesięcioletnia walka dobiegła końca. Choć pochłonęła tysiące ofiar, spośród których najbardziej opłakiwano Hektora i Achillesa, zakończyła się spektakularnym sukcesem Greków. Wracający do domu Odyseusz, spoglądał w stronę zdobytej Troi, gratulując sobie genialnego pomysłu, jakim był monstrualnych rozmiarów koń. Kto wie, jak potoczyłyby się losy zbrojnego konfliktu, gdyby nie podstęp króla Itaki. Poczucie odniesionego triumfu rozpierało serce mężnego wojownika, nieznacznie zagłuszając tęsknotę za ukochaną i wierną Penelopą.

Tylko bogowie, niestabilni w swych osądach, podzielili się na zwolenników i antagonistów wracających z tarczami żołnierzy. Wśród nich znalazł się ktoś, komu niezmiernie zależało na tym, aby darzony szacunkiem wojownik zbyt prędko nie ujrzał rodzinnych stron. Niebiańska istota zburzyła więc spokój bezchmurnego nieba, sprowadzając na statek Odyseusza rozgniewaną nawałnicę. Ta zaś nie skąpiła ostrych, jak sztylet piorunów, których groty celowały w śnieżnobiałe maszty. Solidaryzujące się z pogodą morze, poczęło niebezpiecznie kołysać drewnianym środkiem lokomocji, który w stosunku do otaczającej go przyrody zdawał się być maleńką i bezbronną łupiną orzecha.

Na nic się zdały szerokie, greckie ramiona, dzielnie walczące z przeciwnościami losu, z rozszalałymi falami, usilnie starającymi wedrzeć się pod pokład. Sztorm przybierał na sile, karmiąc się strachem wojaków. Wizja postawienia stopy na suchym lądzie stała się tak nierealna, jak opowieści dziecięcej piastunki. I kiedy Odys ratując jednego ze swych kompanów, który cudem uniknął śmierci ze strony złamanego masztu, przeklął pod nosem niedawne zwycięstwo, podmuch wiatru strącił go wprost w ramiona zaskakująco ciepłej wody. Zmieciony z powierzchni statku, zapadał się w morskich czeluściach, nie prosząc już nawet o ratunek.

Wszechogarniająca ciemność wypełniła nieznaną przestrzeń. Brak jakichkolwiek dźwięków tworzył złowieszczą ciszę w uszach tonącego rozbitka. Ten zaś ze stoickim spokojem, pogodzony z nadchodzącym końcem, czuł, jak potworny ból próbuje rozerwać od środa jego piersiową klatkę. Powoli źrenice Odyseusza, dotąd tak przejmująco tajemnicze i pociągające, zaczęły zachodzić mgłą. Zanim jednak zmęczony natłokiem przeżyć czerwony mięsień ostatni raz zamanifestował swoje istnienie, król Itaki dostrzegł zbliżającą się postać.

Zdawało mu się, iż ku jego bezwładnemu ciału zmierza kobieta. Zaiste musiała być cudną niewiastą, skoro otaczała ją błękitno-seledynowa poświata. Burza gęstych, rozpływających się włosów okalała twarz o wyraźnie dzikich rysach. Nim konający wojownik zdążył pomyśleć, iż zaraz spotka się z wysłanniczką śmierci, niezwykła istota złożyła na jego ustach pocałunek. Ten pozornie niewinny gest umożliwił Odyseuszowi zaczerpnięcie oddechu pod wodą. Nie musiał się już obawiać rychłej przeprawy przez Styks. Prócz subtelnego muśnięcia warg pół ryba pół kobieta obdarowała niedoszłego topielca dwiema, okrągłymi pamiątkami, ówcześnie wepchnąwszy mu je do ręki.

DSC_0137

Obdarzony nadnaturalnymi siłami ojciec Telemacha począł płynąć ku nieśmiałym promieniom słońca, z trudem przebijających się przez taflę morza. Jego ucieczkę nadzorowała syrena, wybawicielka, której zawdzięczał powrót do żywych. Z żalem wypuszczała ze swego królestwa tak dzielnego i przystojnego przedstawiciela ludzkiej rasy. Wiedziała jednak, iż Odyseusz nigdy nie wymaże jej ze swojej pamięci. Gwarancją nieprzerywania łączącej ich więzi miały być dwie, niewielkie perły.

DSC_0249

Ciało rozbitka, choć potwornie zmęczone, instynktownie szukało ucieczki od morskich czeluści. Upragniony ląd okazał się jedynie przystankiem na długiej drodze do domu, której pokonanie miało zabrać królowi Itaki całą dekadę. Jego mieszkańcy z zaskakującą troską zajęli się przybyszem, który pokonał nie tylko mieszkańców dotąd niezdobytej Troi, ale także śmierć. Nakarmiony, napojony Odyseusz wracał do sił, w czym niewątpliwie pomagały mu wędrówki po nieznanej wyspie. Czy to przeznaczenie tak chciało, a może same nogi męża Penelopy zawiodły go pod niewielki zakład, nad drzwiami którego widniał misternie wykonany szyld LOVRIN. Odyseusz postanowił zapoznać się z wnętrzem intrygującego miejsca.

Gdy tylko przekroczył próg, z zachwytu omalże nie stracił przytomności. Bowiem będąc nieproszonym gościem jubilerskiej pracowni, z ledwością panował nad oczami, oślepionymi blaskiem drogocennych kryształów i cenionego kruszcu. Kolie, korony, naszyjniki, sygnety, pierścienie i obrączki, od ich ciężaru uginały się wykonane z mahoniu meble. Wtedy właśnie Odyseusz przypomniał sobie o podarowanych mu przez syrenę perłach. Gdy tylko wyciągnął z kieszeni dwie niewielkie mleczne kulki, usłyszał kroki skradającej się za jego plecami osoby.

DSC_0246

Wprawionego w boju wojaka dopadły wspomnienia. Wydawało mu się, że powrócił na pole ostatnio stoczonej bitwy. Jednakże tym razem nie miał do czynienia z wrogiem, ale z właścicielem pracowni. Ten zaś, widząc zaskoczenie na twarzy swego gościa, wyciągnął z dłoni Odyseusza perły, szepcząc, iż nada im odpowiednią oprawę. Polecił również przybyszowi, by ten zjawił się następnego dnia o tej samej porze po odbiór swojej własności, po czym grzecznie wyprosił króla Itaki ze swoich włości.

Tej nocy Odyseusz wielokrotnie budził się w nocy, zmagając się z mokrą od potu pościelą. Senne koszmary mieszały się z jawą, napawając rozbitka lękiem. Zdawało mu się, iż spoczywa w ramionach żony, której jędrne i dobrze znane ciało, przyjmuje go chętnie i z oddaniem. Kiedy zatracał się w okazywaniu miłości swej Penelopie z przerażeniem obserwował, jak twarz wiernej połowicy nabierała obcych, dzikich kształtów. Zamiast matki swego dziecka widział syrenę, tę samą, której zawdzięczał życie. Kiedy więc nastał poranek, Odys przywitał go z ulgą, niecierpliwie wyczekując spotkania z utalentowanym rzemieślnikiem.

DSC_0074

Słońce miało się już ku zachodowi, kiedy stopy cudem ocalałego podróżnika wkroczyły do miejsca zwanego LOVRIN. Narastające podniecenie pobudzało wyobraźnię króla Itaki, który oczekiwał jubilerskiego cudu. Odbierając z rąk prawdziwego fachowca czerwone pudełeczko, przewiązane srebrzystą wstążką, pragnął czym prędzej poznać tajemnicę jego zawartości i obdarować nią swą długo niewidzianą żonę.

- Przybyszu z odległej krainy- przemówił właściciel pracowni LOVRIN- niech ręce twe przejmą dwie uszlachetnione perły.

- Pokładałem w tobie nadzieję, mistrzu. Nie chciałbym, abyś zawiódł moje oczekiwania- odparł Odys.

- Ręczę swą nieposzlakowaną opinią, iż finalny efekt mojej pracy zachwyci nie tylko wybrankę twojego serca.

- Skąd wiedziałeś?

- Biżuterię, którą znajdziesz w pudełku mogą nosić jedynie wyjątkowe kobiety. Idź już i naciesz swoje oczy nowymi skarbami.

Król Itaki posłusznie opuścił pracownię mistrza Lovrin. Przysiadłszy na niewielkiej, kamiennej ławce w cieniu drzew oliwnego gaju, uchylił wieczko ciemnoczerwonego opakowania. I wówczas ujrzał dwa pokryte białym złotem kolczyki.

DSC_0124

- Czy przypadną do gustu Penelopie? Wszakże żona ma umiłowała wyrazistą biżuterię, podkreślającą jej status i możliwości- pomyślał zafrasowany Odyseusz.

A jednak nie mógł od nich oderwać oczu. W ich ponadczasowej klasyce, szlachetnej skromności było coś, co nie pozwalało przejść obok tej biżuterii nie poświęcając jej ówcześnie należytej uwagi. Kolczyki, swym kształtem przypominające srebrne zawijasy, lśniły z całych sił. Ich gładka, idealnie wypolerowana powierzchnia z powodzeniem mogłaby zastąpić niejedno zwierciadło. Nie tylko odbijały lico wpatrującej się w nią osoby, ale również utwierdzały ją w przekonaniu, iż zachwyt, jakim obdarzyła te na pierwszy rzut oka niepozorne kosztowności, jest słuszny. Niesamowite wrażenie potęgowały również kryształki, sprawiające wrażenie prawdziwych diamentów. Żadne gwiezdne konstelacje nie mogły stanowić dla nich konkurencji.

DSC_0131

- Tam dom mój jest, gdzie znajdują się ludzie, którzy mnie kochają- pomyślał Odys, witając się z Penelopą po dwudziestoletniej rozłące.

Po wystawnej uczcie, jaką Telemach wydał na cześć swego ojca, podróżnik legł w łożu u boku swej połowicy, obserwując z zaciekawieniem jej reakcję, podczas rozpakowywania czerwonego pudełka. Coś jednak nie dawało spokoju zacnemu królowi Itaki. Czy był to koszmarny sen z przemieniającą się w syrenę żoną? A może przeczucie, iż wcale nie dotarł tam, gdzie powinien?

Całe szczęście, że nie mam takich dylematów, jak Odyseusz. Przynajmniej mogę bez obaw ozdabiać uszy nowymi kolczykami. Mimo, iż są pozłacane nie wyrządziły nawet najmniejszej szkody mojej skórze, a trzeba Wam wiedzieć, że jestem uczulona na wszelkie niesrebrne i niezłote świecidełka. Perełkowe skarby towarzyszyły mi podczas wyjazdu do Gdańska, pasując do niemalże każdej kreacji. Także uniwersalność ich wykorzystania jako dodatku do wszelakich stylizacji zdecydowanie przemawia na ich korzyść. Z powodzeniem sprawdzą się w pracy za biurkiem, w banku, w szkole, trafiając w gusta zwolenniczek klasycznych rozwiązań.

DSC_0123

Chociaż stronię od kolczyków typu ,,wkręty” (zawsze korci mnie, by się ich pozbyć z ucha, albo majstrować przy sztyfcie) w tym przypadku zaakceptowałam je niemalże od pierwszej chwili. Ogromne znaczenie miał tutaj fakt, że nawet po całodziennym noszeniu nie zauważyłam zaczerwienienia ucha, nie doznałam nieprzyjemnego uczucia swędzenia. Ponadto solidna warstwa kruszcu, jaki pokrywa powierzchnię biżuterii, sprawiła, iż okolice dziurki w uchu nie pokryły się szaro-czarnymi śladami, które zazwyczaj pojawiają się wraz z założeniem sztucznej biżuterii.

DSC_0021

Mimo swych niewielkich rozmiarów, kolczyki zachwycają ilością szczegółów, które tworzą efektowny wzór, sprawiający wrażenie, iż niewtajemniczona osoba potraktuje opisywane świecidełka jak drogocenne skarby. A oto przecież chodzi, by nie wydać majątku na coś, co prezentuje się niezwykle okazale, prawda? Jeśli zatem nie możecie opowiedzieć się po stronie amatorek pereł i pasjonatek kryształków Swarovskiego- tym razem wybór będzie nie tylko oczywisty, co wręcz satysfakcjonujący dla obu stron. Mamy zatem coś więcej niż zwykłe świecidełka i osamotnione perły.

DSC_0130

Niezwykle praktycznym rozwiązaniem było również zastosowanie sporych zatyczek. Te egzemplarze prócz srebrnych tunelików posiadają również zabezpieczające skórę przezroczyste krążki. Zgrany duet doskonale przytwierdza kolczyk do jego docelowego miejsca. Dzięki temu mogę bez obaw zmieniać garderobę, uprawiać sport, a nawet spać w opisywanej biżuterii, skutecznie odsuwając od siebie myśl, iż mogłabym któryś z kolczyków bezpowrotnie utracić.

Moje kolczyki, platerowane metalem szlachetnym (18 k białym złotem), o wymiarach 1,7cm x 0,5cm, możecie nabyć za pośrednictwem sklepu LOVRIN: TUTAJ.

P.S.

W recenzji wykorzystałam obraz ,,Odyseusz i syreny" 
autorstwa Herberta Jamesa Drapera

li_lia

W październiku 2010r. zostałam mamą. Od tamtej pory godzę domowe i macierzyńskie obowiązki ze swoją pasją- pisaniem. Klawiatura jest moją najlepszą przyjaciółką. Piszę, ponieważ czuję potrzebę okiełznania myśli za pomocą liter.

15 komentarzy w Odyseusz i skarb syreny

  • Bożena O. says:

    Brawo!
    I właśnie dlatego lubię tu zaglądać, bo „nie samymi próbkami żyje człowiek” :)

    • li_lia says:

      Bożenko, cieszą mnie Twoje słowa.

  • Mariola says:

    mnie również przypadły do gustu te kolczyki. Bardzo je lubię chyba za to że pasują do wszystkiego i na każde wyjście.

    • li_lia says:

      I są takie leciutkie :)

  • Asia says:

    dla mnie te kolczyki są trochę zbyt delikatne, ale całkiem ładnie się prezentują. Ja mam problem z takimi zapięciami, bolą mnie od nich uszy.

    • li_lia says:

      Kochana, myślałam, ze takie zapięcia również sprawiają ból, ale nic takiego nie zaobserwowałam.

  • Swietny pomysł z umieszczeniem kolczyków w muszli :)

    • li_lia says:

      To ich naturalne srodowisko, a efekt piorunujący :)

  • mentoska says:

    Śliczne są, bardzo kobiece i delikatne :)

    • li_lia says:

      I o wiele piękniejsze niż na zdjęciach :)

  • Karcelka says:

    Bardzo ładne,eleganckie, choć również nadają się „na co dzień” ,za to właśnie lubię biżuterię z perłami :)

  • Marta says:

    Uwielbiam perełki, dlatego te kolczyki wyjątkowo mi się podobają :)

  • Nie przepadam za takimi kolczykami, wolę większe, ale te się prezentują naprawdę bardzo fajnie!

  • ładne ale nie w moim guście :)
    nie bardzo pasowałyby do stylu sportowego :)

  • nikollet85 says:

    kochana, slicznie Ci w tych kolczykach :)

Zostaw komentarz

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>