szpital psychiatryczny tagged posts

MORDERCZYNI

1 października 2019 Książka  Brak komentarzy

Wyobraź sobie, że sprawujesz pieczę nad osobą, która w dzieciństwie dopuściła się strasznej zbrodni, a przynajmniej  tak zeznali naoczni świadkowie, zaś o jej bezsprzecznej winie zadecydował sąd.


Każdego dnia coraz bardziej nabierasz przekonania, że ta cicha, niesprawiająca kłopotów, wrażliwa i na dodatek obdarzona artystyczną duszą osoba, została niesłusznie skazana.


Jest twoją ulubioną podopieczną. Chociaż to takie nieprofesjonalne, wyraźnie ją faworyzujesz, oferując nie tylko maksymalną ilość swojego czasu, jak również zainteresowania.

Twoja troska i zaangażowanie zaczynają przybierać formę obsesji. Jesteś w stanie zaryzykować własną karierę, latami budowaną pozycję, by za wszelką cenę dowieść, że ta osoba jest NIEWINNA.

Tak bardzo angażujesz się w prywatne śledztwo, że nie zauważasz cienkiej linii, odcinającej zdrowy rozsądek od produktów, będących wytworem wyobraźni.

Aż w końcu sama stajesz się ofiarą własnej wiary, empatii i naiwności.

Brzmi ciekawie? Miałam nadzieję, że trafiłam na opowieść, która zaburzy poczucie bezpieczeństwa, pochłonie niczym czarna dziura i skłoni do analitycznego myślenia. Niestety, rzeczywistość okazała się rozczarowująca.

Morderczyni Sarah A Denzil

Czytaj dalej

SZALEŃSTWO Susan Vaught

23 lutego 2016 Książka  Brak komentarzy

Komu w większym stopniu udzieliło się szaleństwo: pomysłodawczyni powieści czy mnie, niewyżytej emocjonalnie czytelniczce, która mimo wielu przeszkód postanowiła dotrwać do finału historii?


Żadna z nas nie zmaga się z chorobą umysłową, a mimo wszystko odniosłam wrażenie, iż lektura utworu Susan Vaught wiąże się z postępowaniem, które wykracza poza dawniej ustalone przeze mnie normy.


Zazwyczaj, gdy książka nie spełnia moich oczekiwań, kiedy męczy mnie mentalność bohaterów, brak logiki w ich postępowaniu, durne, nienaturalne dialogi, wyolbrzymianie nieistotnych szczegółów, styl autora, wówczas bez wyrzutów sumienia odkładam dany egzemplarz na półkę. Ten stanowczy akt ma w sobie coś brutalnego, co odbiera danej opowieści szansę na chociażby maleńką rehabilitację. Lecz z drugiej strony chroni mnie przed dalszym marnowaniem czasu.


Dlaczego zatem nie skazałam na wieczne zapomnienie lektury, która zaledwie kilka dni temu ukazała się nakładem wydawnictwa YA!? Dlaczego dobrnęłam do ostatniej strony Szaleństwa?


Szaleństwo  Susan Vaught


Czytaj dalej