Do czego potrzebny ci JEŹDZIK GRAWITACYJNY, córeczko?

14 września 2013 Dla dzieckaDodatki  19 komentarzy

Propozycja spędzenia wolnego czasu na powietrzu trzyletniemu dziecku kojarzy się z szansą na przeżycie prawdziwej przygody. Starsza pociecha znajdzie mnóstwo wymówek, by pozostać w czterech kątach przytulnego domu, tudzież mieszkania, w którym aż roi się od elektronicznych zabawek i gadżetów. Dla niektórych wizja podboju placu zabaw, rowerowy rajd, skakanie na skakance czy rysowanie kredą po chodniku nie stanowi ciekawego sposobu na aktywny odpoczynek. Trzeba stworzyć maluchowi możliwość spożytkowania nadmiaru energii, a sposób ten musi być bezpieczny i na tyle atrakcyjny, by nasza latorośl chciała z niego skorzystać.

Dumałam, dumałam, aż rozwiązanie samo zapukało do mojej skrzynki mailowej. Oto nietypowy pojazd, który doskonale nadaje się do wykorzystania zarówno w zamkniętym pomieszczeniu, jak i na otwartej przestrzeni.

 DSC_0016

Staram się mądrze inwestować pieniądze w zabawki, które posłużą Nadii przez dłuższy czas, w ubrania, które po wyjęciu z pralki nie zaczną przypominać ścierki do podłogi, w książki, które sprawią przyjemność w trakcie ich lektury oraz przyczynią się do rozwoju młodej czytelniczki. Wiem, że nie mogę sobie pozwolić na zagracenie domu zbędnymi sprzętami, zwłaszcza, że w obecnej sytuacji posłużą one wyłącznie jednemu dziecku. Dlatego też studzę zapał do kupowania czegoś, co mogłoby zbyt szybko znudzić się Młodej, albo nie zapewnić jej kilku opcji użytkowania danej rzeczy.

Sęk w tym, że już w ubiegłym roku nastawiłam się na jeździk i w grę wchodziły typowo chłopięce pojazdy- ciężarówka, traktor albo osobowy mini wóz. Nadia tak samo kocha swoje lalki, jak zestaw wkrętarek, młotków, śrubokrętów i innych przypisanych do męskiej płci zabawek. Co mnie zniechęciło do zakupu? Lenistwo. Jeździk w przeciwieństwie do rowerka nie posiada rączki, dzięki której mogę sterować pojazdem i umożliwić mu jakikolwiek ruch. Moje dziecię wychodzi z założenia, iż pedały przy jej wściekle różowej maszynie, służą jako podpórki do stóp, a matka jest od tego, by pchała rowerek.

Jak sprawa wygląda z jeździkiem? Gdy tylko dziecko doświadczy frajdy z poruszania się takowym środkiem lokomocji, na pewno spróbuje zaznać odrobiny samodzielności i… wolności. Nie da się ukryć, iż pędzącego kierowcę jeździka trzeba gonić, zważać na to, by nie zjechał z chodnika, nie potrącił pieszych, ani nie wpadł na wszędobylskie miny. A ponieważ wyjście z domu ma być przyjemnością zarówno dla Nadii jak i dla mnie, doszłam do wniosku, iż dodatkowe atrakcje i stres związany z upilnowaniem rezolutnej panny, skutecznie przemawiają na niekorzyść wspomnianego gadżetu.

Do czasu.

Zgłosiła się do mnie pani, reprezentująca sklep Twoja Przygoda, który dopiero rozpoczyna swoją działalność na terenie naszego kraju. Wizja wyrażenia opinii o nietypowym pojeździe wydała się mi niezwykle kusząca. Po konsultacji z Panem Mężem i burzliwej naradzie z Nadzią, wybrany został kolor jeździka. I tak w połowie sierpnia dotarł do mnie kurier wraz z pozoru niewielką paczką.

DSC_0001

Uwielbiam wyzwania. Od dziecka zajmowałam się rozkręcaniem sprzętów na czynniki pierwsze, po czym składałam je, zawsze zdziwiona, iż po takiej zabawie pozostawały mi niewykorzystane śrubki, zatyczki, haczyki. Z całą pewnością Młoda po mnie odziedziczyła smykałkę do odpowietrzania grzejników i zalepiania otworów w ścianach. Okiełznanie rurek, kółek, kierownicy i siedzenia potraktowałam jak priorytet, któremu miejsce ustąpić musiało nawet gotowanie obiadu. Zasiadłyśmy z Nadzią na podłodze. Jedna z nas zajęła się oglądaniem sprzętu, druga zaś studiowaniem ulotki. Z każdą chwilą jeździk nabierał coraz ładniejszych kształtów. Prawie udało mi się go złożyć. Poległam z braku młotka i koncepcji na odpowiednie zamontowanie kierownicy. Pan Mąż odebrał mi całą satysfakcję z dokończenia dzieła. Jednak urażoną ambicję szybko schowałam do kieszeni, bowiem jej miejsce zastąpiła radość, jaką okazało moje dziecko w trakcie korzystania z nowej zabawki.

Przyjrzyjmy się najpierw budowie jeździka

 

DSC_0006

DSC_0008

DSC_0005

Nadia posiada pojazd, zdominowany przez kolor niebieski. Zatyczka w kierownicy oraz część siedziska posiada czerwoną barwę. Pozostałe elementy, prócz białych zaślepek na tylnych kołach, są czarne. Środek lokomocji mojego dziecka został wykonany z twardego plastiku. Wyjątek stanowi metalowa rura, łącząca kierownicę z kołami, piankowa osłonka, chroniąca ją przed różnymi, zewnętrznymi czynnikami, oraz śrubki.

DSC_0057

DSC_0058

Miejsce, na którym spoczywają nogi kierowcy, zabezpieczają przed ślizganiem dwie nakładki w kształcie stópek, które posiadają niewielkie wypustki. Siedzisko nie posiada antypoślizgowego wykończenia, co nie zmienia faktu, iż wykonano je z największą dbałością w trosce o bezpieczeństwo i komfort młodego właściciela.

DSC_0008

Najciekawszym elementem jest jednak kierownica, niezwykle skrętna i niezacinająca się w trakcie jazdy. Powiedzmy, że przypomina koślawy symbol nieskończoności. Prawidłowo ustawiona wygląda tak, że szersze części uchwytów skierowane są ku kierującemu, a mniejsze (węższe) ku drodze. Jakie to ma znaczenie w trakcie użytkowania? Ogromne. Ustawienie tej części pojazdu informuje nas o pozycji kół, a w tym przypadku mamy do czynienia aż z 3. ich parami. Najstabilniejsze są oczywiście te, zlokalizowane z tyłu. To na nich opiera się ciężar dziecka. Zostały one wyposażone w osłonki, przypominające plastikowe błotniki, co nie oznacza, iż kierowca może spokojnie szusować po kałużach. Dwie kolejne pary są przytwierdzone do kierownicy. Większe znajdują się pośrodku, zaś zupełnie z przodu umieszczono najmniejszą dwójkę. Przyjrzyjcie się uważnie zdjęciom. Czy coś wzbudziło Wasze zainteresowanie?

DSC_0061

DSC_0071

DSC_0073

Zgadza się- ostatnie koła nie przylegają do podłoża, wyglądają, jakby zawisły nad ziemią. Wcale nie popełniłam błędu w trakcie montażu. Takie ustawienie kół zmienia zwykły pojazd napędzany siłą mięśni młodego kierowcy w jeździk grawitacyjny. W jaki sposób objawia się owo grawitacyjne działanie?

Tradycyjny jeździk porusza się dzięki nóżkom dziecka, które odpychając się od podłoża, wprawiają w ruch swój środek lokomocji. Podobnie działa huśtawka. Kiedy na nią usiądziemy, służy nam za miejsce, w którym można przez chwilę odpocząć, jednakże wraz z wykonaniem odpowiednich ruchów (odchylaniem sylwetki do tyłu, skoordynowanym machaniem dolnymi kończynami) plenerowe ,,urządzenie” zaczyna działać. Jeździk grawitacyjny Plasma Car nie wymaga jakiegokolwiek zaangażowania dziecięcych nóżek. Wystarczy postawić stopy na wyznaczonych do tego miejscach i poruszać… kierownicą! Spokojne ruchy tego elementu sprawiają, iż pojazd zaczyna jeździć. Im więcej energii nasza pociecha włoży w sterowanie środkiem lokomocji, tym szybciej będzie on mknął po podłożu. Jeśli wierzyć producentowi, wprawiony w ruch jeździk nie będzie poruszał się szybciej niż 10km na godzinę, a przeciętna prędkość maszyny mieści się między 5 a 6,5km/h.

DSC_0074

Na jakich powierzchniach można używać jeździka?

 

Istotne jest to, iż pojazd nie nadaje się do podboju nierównych podwórek, odcinków drogi, wykonanej z mniej lub bardziej ubitego gruntu. Nadia najczęściej korzysta z Plasma Car w domu, jeżdżąc po podłodze wykonanej z drewnianych paneli. Nie jestem w stanie określić, jak wyglądałoby szusowanie po dywanie, gdyż jako alergiczka nie posiadam w domu takich dodatków. W każdym razie koła nie zarysowały powierzchni, po której poruszał się środek lokomocji mojego dziecka. Zauważyłam jednak, iż na skrawku wykładziny radzi sobie całkiem nieźle.

DSC_0016

Ponieważ chodnik wokół naszej posesji nie spełnia wymogów producenta i mógłby uszkodzić plastikowe koła, plenerowe wycieczki ograniczyłam do podjazdu, prowadzącego do garażu. Niestety, posiada on nieznaczne pochylenie, co za każdą jazdę kończyło wywrotką, lub zaliczeniem bramy, więc filmik, który możecie obejrzeć, prezentujący możliwości jeździka na powietrzu, zarejestrował debiut i jak dotąd jedyne opuszczenie domu przez opisany pojazd.

Generalnie producent podkreśla, iż nie wolno jeździka wykorzystywać na pochyłościach i szorstkich nawierzchniach. Jest związane nie tylko z zachowaniem sprawności pojazdu, co z bezpieczeństwem młodego kierowcy. Nie ma żadnych przeciwwskazań do jeżdżenia nim po: terakocie, drewnianych podłogach, wykładzinach PCV, dywanach i po epoksydemie (rodzaj plastikowej powierzchni).

Kilka uwag

 

DSC_0068

DSC_0067

W paczce otrzymałam dwie ulotki. Na jednej z nich znalazłam informację, iż maksymalne obciążenie jeździka wynosi do 120kg, na drugiej zaś, że nie powinno przekroczyć 50kg. Skąd wynika taka rozbieżność? Podkreślmy, iż chodzi o znaczną różnice, a nie o jakieś niuanse. Nie mam ochoty zaryzykować, by sprawdzić czy sprzęt nie załamie się pod wpływem mojego ciężaru, któremu choć daleko do 120kg, to jednak znacznie przekracza wspomnianą pięćdziesiątkę.

Według producenta w trakcie jazdy dziecko powinno zasiąść jak najbliżej kierownicy. Tymczasem Nadia zachowuje się wręcz przeciwnie, zajmując odległą od ,,steru” pozycję i jest to o wiele bezpieczniejsze. Siedząc bliżej kierownicy, w trakcie gwałtownego skręcania, często traci równowagę. W takiej sytuacji środek ciężkości zmienia położenie i przejazd zaczyna się przechylać. Jeśli szybko zareaguje, stawiając nóżki na podłodze, zapobiega przewróceniu się pojazdu i wiążącemu się z tym upadkowi.

Sugeruję również przetłumaczyć język naklejki, zawierającej ostrzeżenie, na naszą rodzimą mowę.

Jestem ciekawa jak wygląda sprawa wymiany części. Koła są łożyskowane, dzięki czemu mogą się płynnie poruszać (oprócz tej najmniejszej pary, co jest dziwną niekonsekwencją). Interesuje mnie kwestia serwisowania jeździka, gdyż ewentualna konieczność wymiany jednego koła wiąże się z zaprzestaniem użytkowania pojazdu na czas zainstalowania nowego, sprawnego elementu.

DSC_0063

* Niepoprawny układ kierownicy

Krótkie podsumowanie

Cenę 160zł, jaką trzeba zapłacić za jeździk, uważam za w pełni adekwatną do jego jakości. Wizualnie pojazd wygląda atrakcyjnie, w najmniejszym stopniu nie trąci banałem, ani nie dowodzi tego, że jego posiadacz charakteryzuje się złym gustem. Ponadto jest niezwykle lekki, co znacznie ułatwia sprawę, gdy znosimy go po schodach, albo przenosimy z jednego pomieszczenia do drugiego.

Nadzia głównie używa go, odpychając się nóżkami od podłogi, szusując po pokoju. Jazda Plasmą Car jest w pewnym stopniu sposobem na wyrobienie w moim dziecku nawyku sprzątania. Otóż, kiedy Młodą nachodzi ochota na wczucie się w rolę kierowcy, wie, że aby móc korzystać z pojazdu, musi posprzątać wszelkie zalegające na podłodze zabawki.

Podoba mi się wielofunkcyjność jeździka, który, dzięki swym grawitacyjnym właściwościom, jest czymś więcej niż tradycyjna zabawka, którą można zaliczyć do kategorii dziecięcych pojazdów. Gratuluję pomysłodawcy idei, która połączyła zabawę z możliwością aktywnego spędzania czasu, wywierając korzystny wpływow na zmysł równowagi oraz na ruchową koordynację młodego kierowcy.

Jeździk grawitacyjne Plasma Car

Wymiary: szerokość 29,5 cm, wysokość 41 cm, długość 78 cm.

dostępny jest w trzech kolorystycznych wariantach

Bez tytułu

Nabędziecie go w sklepie Twoja Przygoda: KLIK

li_lia

W październiku 2010r. zostałam mamą. Od tamtej pory godzę domowe i macierzyńskie obowiązki ze swoją pasją- pisaniem. Klawiatura jest moją najlepszą przyjaciółką. Piszę, ponieważ czuję potrzebę okiełznania myśli za pomocą liter.

19 komentarzy w Do czego potrzebny ci JEŹDZIK GRAWITACYJNY, córeczko?

  • Asia says:

    hehehe, ale fajny sprzęcior! szkoda, że nie wiedziałam o nim wcześniej, kupiłabym mojemu łobuzowi, teraz jest już za duży :/

    • li_lia says:

      Next time Asiu, albo może ktoś Cię wrobi w rolę matki chrzestnej i wówczas jeździk będzie jak znalazł?

  • Alicja says:

    ale recenzja to full wypas, niczego w niej nie brakuje. Mimo, że nigdy nie interesowały mnie tego typu pojazdy, dziwna sprawa bo wszystko przeczytałam z uwagą :D To jest naprawdę fajna sprawa, a ile radości dziecku daje!:)

    • li_lia says:

      Dziękuję Alu, no ze mnie to solidna firma. Staram się nie zawieść swoich czytelników.
      Odnośnie jeździka, sama chciałabym spróbować na nim pojeździć ;)

  • Andzia6668 says:

    ciekawy sprzęt ;)

  • Antoniana says:

    jaki on fajny ; )

    • li_lia says:

      Aż zazdroszczę Nadzi, że ma taką furę.

  • Podoba mi się ten jeździk, tylko wychodzi na to, że Maluch mógłby z niego korzystać wyłącznie w domu. Chodniki koło bloku są nierówne, ścieżka w lesie też się nie nadaje, chyba że zabierałabym Malucha na jakieś boisko szkolne?

    • li_lia says:

      Takie do gry w kosza- ma idealne podłoże.

  • Mariola says:

    świetny jest ten jeździk. Pierwszy raz taki widzę i wizualnie mi się bardzo podoba. Myślę, że gdybym miała zainwestować pieniążki w jakiś jeżdzik dla synka to po Twojej opinii wybrałabym właśnie ten.

    • li_lia says:

      Cieszę się, że na coś moja opinia mogła się przydać :)

  • Madamegreen says:

    Bardzo ciekawy pojazd! Jednak trzeba mieć sporo miejsca w domu być dziecko mogło się sprawdzić w roli kierowcy. Szkoda, że nie do końca sprawdza się na podwórku :) .

    • li_lia says:

      Czy ja wiem, w sumie Nadka rozpędza się w niewielkim salonie, ale oczywiście usuwam jej z drogi wszelkie przedmioty.

  • miraga says:

    Mnie również intryguje ten pojazd, choć moja córcia obecnie śmiga na rowerku biegowym.
    Ciekawa jestem jak szybko Nadia go opanuje i będzie śmigać jak na filmikach na stronie sklepu :)

    • li_lia says:

      Mirago, zapewne dowiem się tego na wiosnę, gdyż teraz Młoda podbija wyłącznie podłogi w domu ;)

  • Witam,

    dziękuję za rzetelną opinię na temat jeździka grawitacyjnego oferowanego w moimi sklepie oraz za zwrócenie uwagi na kwestie, które mogą budzić ewentualne wątpliwości.
    Spieszę zatem z dodatkową informacją na temat:
    - max obciążenie – dopuszczalne obciążenie jeździka wynosi do 120 kg; w instrukcji pojawił się błąd, który przeoczyłam, przy pierwszych wysyłkach, obecnie waga jest już w instrukcji skorygowana;
    - części wymienne, uszkodzenia itp. – z własnego (a właściwie moich dzieci:) doświadczenia muszę przyznać, że jeździk grawitacyjny jest naprawdę bardzo wytrzymałą zabawką i trudno w niej o uszkodzenia. Niemniej jednak zdarzają się różne sytuacje i w przypadku uszkodzenia, oczywiście można wnieść reklamację (więcej w regulaminie sklepu na http://www.twoja-przygoda.pl). W razie potrzeby można też zamówić dodatkowe części.

    Pozdrawiam.

    • li_lia says:

      Bardzo dziękuję za odpowiedź :)

  • Kruszynka says:

    Jeździk bardzo fajny, jak faktycznie do 120kg to i ja bym się załapała;p

  • Kiti says:

    Ja chyba nie jestem przekonana do tych środków lokomocji, ale fajnie,że Nadzi się podoba:)

Zostaw komentarz

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>