Monthly Archives Lipiec 2014

AUTOR też człowiek- spotkanie z Magdaleną Witkiewicz

31 lipca 2014 KsiążkaMiejsca  4 komentarzy

Wcześniej nie odczuwałam potrzeby spotkania z jakimś cenionym przeze mnie pisarzem. Być może przerażała mnie wizja konwersacji, w trakcie której moja wiedza, słownictwo czy też sposób odbierania i interpretacji danej lektury zostałyby wyśmiane, lub wręcz zmiażdżone przez artystę. Nie chciałam również rozczarować się przyziemnością autora, dotąd postrzeganego przeze mnie jako wirtuoza zapisanych myśli, tresera marzeń i wyobraźni. O ile próbowałabym wystosować kilka nieśmiałych pytań, skierowanych do swoich rodaków, tak w przypadku anglojęzycznych pisarzy, skończyłoby się na wymownym kiwaniu głową.


Od kilku miesięcy bacznie obserwuję profil Magdaleny Witkiewicz, założony przez pisarkę na jednym z portali społecznościowych. Śledzę wpisy dotyczące podróży, zapowiedzi kolejnych książek, staram się również uczestniczyć w spontanicznej wymienia zdań autorki z jej czytelnikami. Kiedy więc na tablicy spostrzegłam informację o spotkaniu z panią Magdą, które miało odbyć się w pobliskim Ciechocinku, wiedziałam, że tym razem nie odpuszczę takiej okazji.


Magdalena Witkiewicz w Ciechocinku


Czytaj dalej

Lemon curd

30 lipca 2014 Kuchnia  6 komentarzy

Włączyłam wiatrak. Ukręciłam wiśniowe lody. Przygotowałam lemoniadę. Gdybym położyła się na rozgrzanych słońcem płytkach chodnikowych z pewnością w niedługim czasie przypominałabym skwierczący bekon.


Nawet w trakcie nieznośnych upałów nie potrafię przestać myśleć o jedzeniu. Co by tu przegryźć, czym zapełnić żołądek, aby umilić sobie środek lata?


Fala ciepłego powietrza spróbowała wypędzić mnie z kuchni. I nagle dopadła mnie... fatamorgana? Nie. Spojrzałam na limonki i poczułam smak orzeźwiającego, swym kolorem przypominającego rozśpiewanego kanarka,  kremu zwanego lemon curd.


lemon curd


Czytaj dalej

Motoarena Toruń- Koncert Radia Zet Gold

29 lipca 2014 MiejscaMuzyka  3 komentarzy

Spontaniczny wyjazd do Piernikowa z początku miał ograniczyć się do wizyty w jednym z marketów budowlanych. Zamiast skupić się na wyborze tapet, płytek, farb zwróciliśmy uwagę na ogromny afisz, informujący o letniej trasie koncertowej Radia Zet Gold. Spragnieni rozrywki, mimo niemiłosiernego skwaru, stanęliśmy w kolejce do miejsca, będącego chlubą torunian. Tym razem Motoarena nie gościła jedynie fanów żużla, a amatorów dobrej muzyki. Jakimś cudem udało nam się znaleźć w niedalekiej odległości od sceny, by razem z ponad dwunastoma tysiącami uczestników koncertu dać się ponieść emocjom, klaskać, śpiewać i skandować imiona swoich ulubieńców.


DSC_0037


Czytaj dalej

Papierowa przygoda z Tintilepkami

24 lipca 2014 Dla dzieckaDodatkiKsiążka  4 komentarzy

Zamieszkały w czerwonym zeszycie, na kartkach sczepionych spiralką.


Już sama okładka, ze środka której na nowego właściciela spogląda roześmiane Słońce, wywołuje pozytywne skojarzenia.


Z Tintilepkami nie straszna nam nuda.


Skutecznie wypełnią wolny czas rezolutnego przedszkolaka, który zamiast pluskać w basenie i hasać w ogrodzie, siedzi z nosem przyklejonym do szyby, ze smutkiem śledząc spływające po niej krople deszczu.


Czy przyjmiecie zaproszenie do przeżycia papierowej przygody?


TINTILEPKI Wydawnictwo MD Monika Duda


Czytaj dalej

Złote ciasto

21 lipca 2014 Kuchnia  6 komentarzy

Spostrzegłam je niedawno, krążąc pomiędzy drzewami z miską pełną mokrych ubrań, gotowych do rozwieszenia. Prężyły swe rumiane skórki, opinające soczyste wnętrze, próbując złapać jak najwięcej promieni słońca. Nie mogłam przestać o nich myśleć, leżąc na rozkołysanym hamaku. Codziennie sprawdzałam czy czasami nie spadły na ziemię, turlając się w nieskoszonej trawie.


Aż w końcu dojrzały. Mogłyśmy je z Nadzią pospiesznie skonsumować, czując jak słodki sok przykleja się do naszych dłoni. Ostatecznie zdecydowałam, że zatopię je w domowym wypieku, że staną się filarem złotego ciasta. Spośród lipcowych owoców, które znaleźć mogę w ogrodzie, to właśnie brzoskwinie należą do najsmaczniejszych ulubieńców mojego podniebienia.


złote ciasto z brzoskwiniami


Czytaj dalej

Alicja w krainie zombi

20 lipca 2014 Książka  4 komentarzy

Podobno większa przyjemność płynie z pogoni za króliczkiem niż z samego faktu złapania go. Jest to tożsame z dążeniem do osiągnięcia sukcesu, dla niektórych zaś równoznaczne z szeregiem czynności, zmierzających ku doświadczeniu pełni szczęścia.


Tymczasem Alicja, tytułowa bohaterka współczesnej wersji znanej kilku pokoleniom historii, na widok wspomnianego ssaka dostawała gęsiej skórki. Królik, za którym gnał pierwowzór kobiecej postaci, w tym przypadku symbolizował kłopoty. I wcale nie zapowiadał przygody w krainie, w której berło władzy dzierżyła mająca nierówno pod sufitem zwolenniczka krykieta, miejsca, w jakim spotkać można było znikającego kota lub szurniętego amatora herbatek pod chmurką. O, nie, Alicja Bell była bowiem dość nietypową nastolatką, zbyt wcześnie dojrzałą i osieroconą, która zamiast skupiać uwagę na nauce i pierwszych miłosnych rozterkach, zmuszona była stawić czoło ZOMBI.


Czy Lewis Caroll przewraca się w grobie, słuchając z zaświatów o jednym z ostatnich utworów Geny Showalter?


Alicja w krainie zombi


Czytaj dalej

Pasta do robienia balonów

14 lipca 2014 Dla dzieckaDodatki  8 komentarzy

Wakacje upływają Nadzi pod kątem chorych oskrzeli. Młoda, odizolowana od swoich przedszkolnych przyjaciółek, spędza niemalże całe dnie w domu. Staję na głowie, aby zapewnić jej odpowiednie rozrywki i skutecznie odwrócić uwagę od mojej toaletki. Ostatnio dobrała się do nowych, neonowych cieni w kredkach i wykonała na swojej twarzy zniewalający makijaż. Chyba byłam jedyną osobą, która nie pochwaliła jej artystycznych zdolności. Na szczęście córka nie narzeka na brak towarzystwa. Nadmiaru energii pomagają jej się pozbyć dwie starsze kuzynki. To razem z nimi odkryła właściwości PASTY DO ROBIENIA BALONÓW.


pasta do robienia balonów


Czytaj dalej

O tym, jak nie należy pisać książek

13 lipca 2014 Książka  8 komentarzy

Tym razem obejdzie się bez peanów.


Daruję sobie jakiekolwiek słowa uznania.


Nie będę chwalić, gratulować, a już tym bardziej żałować, że nie objęłam patronatu nad kolejną książką Dawida Waszaka.


Mocny, choć nie pozbawiony błędów debiut, był równoznaczny z wysoko postawioną poprzeczką, którą młody pisarz mógł z łatwością pokonać w trakcie kolejnych zmagań z weną. Niestety, kolejna pozycja w niewielkim, literackim dorobku Waszaka, okazała się bolesnym upadkiem, nieudaną próbą prześlizgnięcia się na niedawno zdobytej sławie.


Załóżmy, że wykonujesz zawód, cieszący się zaufaniem oraz szacunkiem określonego kręgu osób. Z twego doświadczenia, życiowej mądrości próbuje skorzystać typowy grzesznik, mający na sumieniu gwałt, morderstwo, napad z bronią w ręku. Spowiada się przed tobą, zwierza z najmroczniejszych tajemnic. Nie szuka poklasku, nie chwali się przewinieniami. Oczekuje pocieszenia, zrozumienia, a może nawet liczy na to, że pomożesz mu wybaczyć samemu sobie. Czy poznając arkana zbrodni, których dopuścił się wspomniany jegomość, postąpisz zgodnie z prawem, oddając delikwenta przed oblicze organów ścigania? Czy zasłaniając się tajemnicą zawodową, zatrzymasz mrożącą krew w żyłach prawdę wyłącznie dla siebie? A jeśli nie jesteś księdzem, tylko jeszcze większym popaprańcem od tego, który na twe barki zrzuca połowę ciężaru nieswoich grzechów?


DSC_0008


Czytaj dalej

Obóz przetrwania dla przedszkolaka…

10 lipca 2014 Dla dzieckaMiejsca  Jeden komentarz

Jak donosi jeden z popularnych portali, pewien pomysłowy tatuś zafundował swojemu potomkowi prawdziwy obóz przetrwania. Przez kilka dni obaj panowie zamieszkiwali niemalże pod gołym niebem, a dokładniej pisząc w prowizorycznym szałasie. Pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, wszakże zafascynowany powrotem do natury ojciec mógł spędzić czas z synem w sposób zainspirowany wyczynami Bear’a Grylls’a. Przecież mamy początek lata, pogoda sprzyja krajoznawczym wycieczkom, a każdy pretekst jest dobry do tego, by zacieśniać rodzinne więzy, prawda? Cóż, nie do końca zgodzę się z tym stwierdzeniem, gdyż młodszy obozowicz ma zaledwie 4 i pół roku, a tymczasowa noclegownia zlokalizowana była w pobliżu fortów, znajdujących się na terenie warszawskiego Bemowa.


Kiedy więc jeden z przechodniów zauważył wałęsające się dziecko, jego niepokój wzbudził nie tylko dość naturystyczny wygląd malca, ale również to, że na pierwszy rzut oka spędza on czas na łonie natury w pojedynkę. Postanowił więc zaalarmować odpowiednie władze. I tak oto cała Polska podzieliła się na tych, którzy z niedowierzaniem kręcą głowami nad nieodpowiedzialnym zachowaniem wspomnianego tatusia, tych, których zastanawia fakt, gdzie podziała się matka chłopca i czy brzdąc otrzymał jej błogosławieństwo na drogę, i wreszcie oburzonych całym zamieszaniem ludzi, którzy w opisanej sytuacji nie dopatrują się drugiego dna.


Czytaj dalej

Dlaczego dzieci nie powinny chodzić do cyrku?

9 lipca 2014 Miejsca  Brak komentarzy

Podobno darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. Mając na uwadze powyższe przysłowie, powinnam wzruszyć ramionami i przejść obojętnie obok zachowania sporej ilości osób, z którymi wspólnie uczestniczyłam w cyrkowym przedstawieniu. A jednak, gotowałam się ze złości, powstrzymywałam od zwrócenia uwagi, po to tylko, by do końca nie popsuć sobie nastroju. Kiedy jednak parę razy otrzymałam celne ciosy od rezolutnej dziewczynki, bawiącej się swym nabrzmiałym od gazu balonem, coś we mnie pękło. Rozejrzałam się na wszystkie strony, omiotłam wzrokiem po części znudzoną publiczność, odnotowałam kilka przypadków znęcania się nad drewnianymi ławkami, obklejania ich watą cukrową i doszłam do wniosku, że dzieci powinny otrzymać zakaz wstępu do cyrku.


Czytaj dalej