Monthly Archives Luty 2014

Czy warto kupić Plastociasto?

26 lutego 2014 Dla dzieckaDodatki  10 komentarzy

Zanim kupię dziecku kolejną zabawkę kilka razy zdążę wymienić w myślach argumenty przemawiające na jej korzyść, jak i te, które skutecznie zniechęcą mnie do nowej ,,inwestycji”. Rezolutna trzylatka często ulega magii telewizji, marząc o posiadaniu niezwykłych przedmiotów, ożywionych i upiększonych przez speców reklamy. Prawdziwą sztuką nie jest wydawanie pieniędzy na popularne rzeczy, które posiadają ograniczone możliwości i dość szybko w oczach dziecka stają się nieatrakcyjne. Jeśli zaś chodzi o pomoce dydaktyczne, łączące w sobie elementy zabawki i edukacyjnego gadżetu, nie ukrywam, że kupuję je z myślą o dziecku i o… sobie. Korzystając z nich obie miło spędzamy czas, a także  mamy szansę na to, by nabyć nowych umiejętności.


Ostatnio wpadło mi w oko pudełko z Plastociastem z serii Wesołe Zoo. Czy spełniło nasze oczekiwania? A może wręcz przeciwnie, okazało się fatalnym wyborem?


 DSC_0167

Czytaj dalej

Język straszniejszy od miecza. Aforyzmy i mądrości Tyriona Lannistera

23 lutego 2014 FilmKsiążka  Jeden komentarz

Niekwestionowany mistrz ciętej riposty na pytanie gdzie się podziewał, gdy Matka Natura obdarzała ludzi urodą z pewnością odpowiedziałby, że stał w kolejce po rozum. Możecie mi wierzyć na słowo, swoją inteligencją zadawał celniejsze rany niż niejeden miecz.


Przyjście na świat Tyriona Lannistera okryło hańbą jeden z najbogatszych rodów, mający swą siedzibę w Casterly Rock. To nie błyskotliwe wypowiedzi dziedzica wielkiej fortuny, ani brak umiejętnego posługiwania się prawdziwą bronią skazywał bohatera Pieśni lodu i ognia na życie w cieniu przystojnego brata-królobójcy, siostry, będącej połowicą zasiadającego na tronie władcy oraz matką jego następcy. Tyrion był wrzodem na tyłku swojego ojca z innego powodu- urodził się jako karzeł, niepełnowartościowy człowiek, podważający męskość tego, który go spłodził. I gdyby nie koneksje, pokaźny majątek i budzące strach nazwisko, Lannister mógłby podzielić los znienawidzonych bękartów.


Inteligencja nie musi iść w parze ze wzrostem i pociągającą aparycją. Tyriona można podziwiać, szanować, można również marzyć o dołączeniu do grupy jego przyjaciół lub znienawidzić. Czy jego okresowa szlachetność, wyjątkowe szczęście (nie da się ukryć, ze los choć z niego zakpił i tak uważa go za swego ulubieńca) i szczerość pozwolą mu kiedyś zasiąść na Żelaznym Tronie?


DSC_0007


Czytaj dalej

Polak Potrafi. Wspieramy ciekawe inicjatywy

21 lutego 2014 KsiążkaMiejsca  3 komentarzy

Nazywa się Getner, Jacek Getner i w jednym zdaniu nie można opisać całokształtu jego działalności. Kimkolwiek by nie był, czegokolwiek by nie dokonał jedno jest pewne- pisanie sprawia mu ogromną przyjemność.


Jego książki kilkukrotnie pojawiły się na moim blogu, on zaś nie ograniczył się wyłącznie do przesłania kilku recenzenckich egzemplarzy, dbał o to, bym na bieżąco śledziła informacje o kolejnych publikacjach oraz ciekawych inicjatywach, których był pomysłodawcą.


Nie mogłabym przejść obojętnie obok ostatniego maila, zawierającego informację o najnowszym przedsięwzięciu, w którym to nie Jacek Getner, a czytelnicy oraz ci, którzy od książek stronią, odegrają główną rolę.


Na czym polega istota projektu Polak potrafi (Bliżej Czytelnika) i dlaczego warto wesprzeć ten szczytny cel?


 



Czytaj dalej

,,O miłości, małżeństwie, pragnieniu dziecka, samotności i pożądaniu”

20 lutego 2014 Książka  4 komentarzy

Wyszłam za mąż, zaraz wracam


Może nawet jeszcze prędzej


Bo w małżeństwie ja się raczej


Nie zagnieżdżę


U szczytu sławy Ewa Bem śpiewała o związku dwojga ludzi, przypieczętowanym stosownym dokumentem, jak o chwilowej, tymczasowej zmianie. Czym tak naprawdę jest to kosztowne przedsięwzięcie, wymagające poświęceń i kompromisów? Jego pompatyczny początek zazwyczaj przypomina wycinek znanej baśni. Jednakże dalszy ciąg historii zaobrączkowanych partnerów ma niewiele wspólnego ze słynnym ,,Żyli długo i szczęśliwie”.


Czy miłość jest wystarczającym fundamentem, na którym można budować solidną przyszłość? A może do szczęścia potrzebna jest nam jedynie fizyczność, wiążąca się z zaspokajaniem potrzeb? Wzajemne branie i dawanie może okazać się całkiem udaną transakcją. Przecież każde zauroczenie w końcu przemija, wzniosłe uczucia powszednieją, ich miejsce zastępuje stagnacja i przyzwyczajenie. Pospiesznie wypita poranna kawa, zdawkowa wymiana zdań, wspólne wyprawy do pobliskiego marketu, sprawiedliwe dzielenie rachunków, wywiązywanie się z małżeńskich obowiązków zakończone snem na wywalczonej wcześniej połówce łóżka…


A jeśli małżeństwo nie musi przypominać zwietrzałego, pozbawionego gazu piwa? Jeśli tworzą je ludzie, zafascynowani sobą, szanujący wybory i marzenia partnera, którzy podtrzymują ciepło domowego ogniska, wzajemnie, nieustannie rozpalając w sobie żar namiętności? Jeśli miłość idzie w parze z przyjaźnią, z pasją i pożądaniem, które wzbudza podziw i zazdrość wśród postronnych osób, czy pojawienie się dziecka, albo staranie się o potomka może zburzyć tę harmonię, a nawet doprowadzić do rozstania?


 DSC_0005

Czytaj dalej

Historia ,,mafioza”

19 lutego 2014 Książka  9 komentarzy

Oto antybohater, który zagrał na nosie polskiemu wymiarowi sprawiedliwości.


Zbir, łobuz, hochsztapler, cwaniaczek, za swą działalność ścigany niejednym listem gończym.


Jakkolwiek bym go nie nazwała, jedno jest pewne- jego życiorys mógłby zainspirować światowej sławy scenarzystów do przeniesienia na wielki ekran historii Srebrnego Księcia, stanowiącej idealną konkurencję dla popularnych filmów sensacyjnych.


Oto autobiografia człowieka, który postanowił zrehabilitować się w oczach swoich ofiar, mężczyzny, celującego jedną z najpotężniejszych broni prosto w serce mafii.


DSC_0001


Czytaj dalej

Spóźniony wpis urodzinowy. 2 lata bloga

18 lutego 2014 Uncategorized  14 komentarzy

Szczerze napisawszy jesteście dla mnie największą MOTYWACJĄ. Naprawdę. Nie wierzycie? Przecież nie mam powodów, aby prawić Wam mijające się z prawdą komplementy.


Od dawna planowałam przeprowadzić blogową rewolucję, zerwać się ze smyczy współprac i pisać tylko o tym, co mnie naprawdę interesuje i jest godne polecenia. Odcięcie się od sponsorów posiada jednak pewną wadę. Otóż liczne zobowiązania, nieustannie przychodzące paczki i czekające na recenzje produkty, obligowały mnie do podjęcia konkretnych działań, do tego, by na blogu dzień w dzień, a przynajmniej systematycznie, pojawiały się wpisy. Wszakże umowa to rzecz święta.


Odkąd drastycznie ograniczyłam liczbę kontrahentów, pozostając w bliskich kontaktach głównie z książkowymi wydawnictwami, zapomniałam, że KTOŚ przecież czeka na moje blogowe wypowiedzi, że zmęczenie, nawał obowiązków, pragnienie skupienia się na własnym życiu i przyjemnościach oddala mnie od czytelników. Uwierzycie, że przeszło mi przez myśl, aby opuścić, zamknąć, zlikwidować to miejsce? Skoro nie muszę już o niczym pisać, ponieważ na co dzień ludzie oczekują ode mnie opinii, rad, domagają się pomocy, sugestii odnośnie wyboru produktów, które chcą zakupić, to dlaczego miałabym po godzinach, w wolnym czasie, kontynuować swoją ,,działalność”, przynosząc ją do domu? Ile można oceniać, porównywać, doradzać? Tak zwane ,,zmęczenie materiału” wychodziło mi uszami, wylewało się z kieszeni, powodowało nieznośny dyskomfort.



Czytaj dalej

Rycerz siedmiu królestw. W Oczekiwaniu na Grę o tron

17 lutego 2014 Książka  2 komentarzy

Nie można go posądzić o górnolotny styl. Niegodne zachowanie bohaterów nazywa wprost zdradą, intymne części ciała pozbawia eufemizmów, do których przywykli wrażliwi czytelnicy. Tam gdzie kutasy wojują z pizdami na świat przychodzą bękarty. Nie ważne czy zrodziły się z łona puszczalskiej damy, wywodzącej się z bogatego rodu, czy wręcz przeciwnie, wycisnęła je z siebie krwawiąca kurwa. Nieślubni potomkowie wojują słowami, kopiami i mieczami, próbując zaistnieć w Siedmiu Królestwach jako synowie, którzy zasłużyli na to, by dzierżyć w dłoniach tarczę z ojcowskim herbem.


Krew leje się strumieniami. Dzielni mężowie oraz liczne szumowiny tracą życie w turniejach, walkach i sporach, w których biorą udział jako posłuszni wasale. Emocjonujące pojedynki, wciągające intrygi, tajemnice czekające na odpowiedni moment, aby ujrzeć światło dzienne oraz barwne postaci, tworzą tak namacalną rzeczywistość, że nawet ukryta w nich magia staje się czymś, czego wręcz nie wypada kwestionować.


Jeśli tak jak ja darzycie uwielbieniem rycerską sagę George’a R.R. Martina i z niecierpliwością oczekujecie premiery czwartego sezonu Gry o tron, koniecznie zajrzyjcie do najnowszej książki wspomnianego autora, która przeniesie Was do czasów, w których po smokach zostały piękne opowieści i drogocenne jaja.


DSC_0002


Czytaj dalej

Pod francuską pierzynką

15 lutego 2014 Kuchnia  8 komentarzy

Wiosenne przesilenie daje się we znaki. Zmarznięte bukiety walentynkowych kwiatów przywołują wspomnienie cieszących oko kolorów, jakże innych od szaroburych kałuż, powietrza przesiąkniętego dymem i nagich drzew. Żal siedzieć w domu, gdy wolny od pracy weekend aż kusi perspektywą spędzenia go w trakcie długiego, przedobiedniego spaceru. Odrobina ruchu zaostrzy apetyt. Wyrwie z marazmu. Stanie się lepszą opcją od włączenia komputera.


A kiedy już głodna, szczęśliwie zmęczona dotrę do domu, zajrzę do lodówki, by spontanicznie przyrządzić obiad z najciekawszych produktów.


Marzy mi się coś sycącego, ale nie zalegającego długo na dnie żołądka. Coś przyjemnie gorącego, nafaszerowanego mięsem, ziołami i koniecznie jakimś optymistycznie zielonym elementem.


Gdyby jeszcze można to było schrupać i nie stracić zbyt wielu kalorii podczas pichcenia…


DSC_0039


 

Czytaj dalej

Czy masz swój Błękitny Zamek?

13 lutego 2014 Książka  9 komentarzy

Gdyby Valancy Stirling przyszła na świat w tym samym roku, co ja, dziś z pewnością nikt nie określiłby jej mianem starej panny. Po prostu byłaby singielką. Co prawda nie do końca wyzwoloną z jarzma ograniczeń swego stanu, ale z całą pewnością niepostrzeganą jako ofiara losu. Niestety, bohaterce romantycznej historii przyszło żyć w czasach, gdy powinnością każdej niewiasty było małżeństwo, zaś celem, o który należało walczyć, majętny, pochodzący z szanowanej familii, przedsiębiorczy kawaler.


Jednak to nie obawa przed samotną starością, ubóstwem i szarą egzystencją w cieniu pięknej kuzynki sprawiły, że niespełna trzydziestoletnia Valancy, dotychczas skromna, stłamszona przez despotyczną matkę kobieta, postanowiła zagrać na nosie swoim bliskim.


Czy Lucy Maud Montgomery, autorce Błękitnego Zamku, udało się powtórzyć sukces Ani z Zielonego Wzgórza? A może wręcz przeciwnie, popełniła ckliwy melodramat?


 DSC_0012

Czytaj dalej

Primabalerina i komplet niezwykłej biżuterii + KONKURS

12 lutego 2014 Dodatki  101 komentarzy

Nie przywiązywał uwagi do państwowych ani religijnych uroczystości, jednakże niedzielę traktował jak cotygodniowe święto. Wreszcie miał pretekst do tego, by wyjąć z szafy elegancki garnitur, wypraną, pachnącą delikatnym płynem do zmiękczania tkanin koszulę i zwieńczyć odzieżowe dzieło nienagannie zawiązanym krawatem. Jego przeciętna uroda nie zjednywała mu grona oddanych wielbicielek, on z resztą nie miał ani czasu ani ochoty na to, by którąkolwiek z zainteresowanych nim kobiet, postrzegać jako kandydatkę na współwłaścicielkę niewielkiego, ale położonego w samym centrum miasta mieszkania. Wyjątek stanowiła pewna nieosiągalna dla spracowanych dłoni i całkiem zwyczajnych, męskich myśli niewiasta. To dla niej rezygnował z wygodnych dżinsów i szerokiej bluzy z kapturem, które jako pracownik samochodowego warsztatu, poza czarnymi ogrodniczkami, traktował jako nieodzowny uniform. By móc bezkarnie, z podziwem przyglądać się jej zgrabnym ruchom, przywdziewał niewygodny, choć jakże gustowny strój, aby ostatniego dnia tygodnia zasiąść w trzecim rzędzie jedynego w mieście teatru.


Kiedy opanowaną przez różnotematyczne dyskusje salę, ogarniać zaczynał półmrok, wypełnione do ostatniego widza rzędy niewygodnych krzeseł, otulała pełna podniecenia i oczekiwania na gwiazdę wieczoru cisza. Pracownik teatru niespiesznie rozsuwał purpurowe, wykonane z aksamitu kotary, za którymi skrywała się baśniowa sceneria. Wytarte do granic możliwości dębowe deski z wdzięcznością przyjmowały czułe pozdrowienia od delikatnych stóp szczupłych tancerzy. Jednakże to właśnie na dotyk JEJ baletek czekały najbardziej.


DSC_0025


Czytaj dalej