Monthly Archives Październik 2013

Powąchaj mnie :) + WYNIKI JESIENNEGO KONKURSU Z FLOSLEK

31 października 2013 Dla dzieckaDodatkiKosmetyki  12 komentarzy

Kilka lat temu na ekranach kin zagościł film opowiadający o końcu świata. Nie była to co prawda ,,Melancholia” Larsa von Triera, ale bohaterowie owego dzieła również mieli do czynienia z nadchodzącą apokalipsą. Po kolei tracili węch, smak, słuch, głos, aby w ostateczności skonfrontować swoje siły z ciemnością. Kiedy zdolność odbierania zewnętrznych bodźców przed dany organ przestawała być możliwa, wówczas próbowano rozbudzić pozostałe zmysły. Wspomniany film przyszedł mi na myśl podczas zabawy z córką w grę, której zawodnicy, by odnieść zwycięstwo, muszą nie tylko dobrze kojarzyć pewne fakty, ale również polegać na swoich oczach i nosach. Zawartość kolorowego pudełka służy bowiem zarówno do oglądania, jak i do wąchania…


DSC_0002


Czytaj dalej

Ku uciesze GRYZMOLOGÓW- książko-tablica

30 października 2013 Dla dzieckaDodatkiKsiążka  21 komentarzy

Nie spożywaj posiłku w trakcie czytania.

Przed przystąpieniem do lektury porządnie umyj dłonie.


Zainwestuj w zakładki. Pozostawianie książki otwartej w miejscu, w którym skończyłaś śledzenie losów jej bohaterów, w pozycji ,,do góry okładką”, grozi deformacją stron.


Doceń pracę autora i nie poprawiaj długopisem, tudzież ołówkiem, błędów, które umknęły korektorowi.


Pomyśl o drzewach, które oddały swe życie, abyś mogła obcować z literaturą.


Najlepiej w ogóle nie dotykaj, nie zdejmuj z półki. Pozwól gromadzonym latami egzemplarzom obrastać kurzem. Dla świętego spokoju, dla dobra woluminów…


Tak nie można, po prostu się nie da. Jeśli Wasza pociecha ma czerpać przyjemność z korzystania z książek, z zaznajamiania się z uwiecznionymi na kartkach historiami i ilustracjami, czasami trzeba odpuścić.


Jesteście rodzicami młodego GRYZMOLOGA? W jego przypadku zakazy działają jak czerwona płachta na byka. Czy zatem istnieje skuteczny sposób na to, by ostudzić zapał niszczyciela lektur, aby z korzyścią dla domowej biblioteczki i naszych nerwów spożytkować energię i talent latorośli?


Ależ oczywiście. Zaraz go zdradzę.


 DSC_0001

Czytaj dalej

Bonnie, Clyde i wyjątkowa bransoletka

29 października 2013 Dodatki  13 komentarzy


- To ma być zwykły napad. Bierzemy tylko pieniądze, żadnych fantów, Bonnie! I zapomnij o biżuterii- Clyde, tym razem przezorny i nieprzypominający dawnego gangstera, o którym rozpisywała się prasa w całym kraju, uprzedził towarzyszkę o celu ,,spontanicznej" wizyty w banku.


- Kotku, uda nam się, zobaczysz. Nie myśl o konsekwencjach. Burning Hell to już zamknięty rozdział. Nie pozwolę, abyś ponownie trafił za kratki- uspokajała go filigranowa Parker.


Barrow mimowolnie powrócił pamięcią do miesięcy, które spędził w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Widok kompanów z utęsknieniem wyglądających jego powrotu, przyprawił Clyde’a o mdłości. Nie zamierzał wracać do obskurnej celi, rezygnować z uciech doczesnego świata, ani tym bardziej z kobiety, wiernie trwającej przy nim zarówno w dobrych momentach, jak i w chwilach niedoli. Ten ostatni raz chciał zagrać na nerwach dotychczasowym ciemiężycielom, teksańskiemu wymiarowi sprawiedliwości, którego sumienie przypominało czarną dziurę.


Tymczasem w banku Alfonsa Cartera, młoda pracownica towarzyszyła jednemu z klientów, który powiększał zasoby rodzinnej skrytki o nowe świecidełka. Wśród różnorodnych kolii, sygnetów i kolczyków, znajdowała się niewielkich rozmiarów bransoletka. Panna Marple, przyglądająca się zwinnym ruchom przystojnego mężczyzny, zauważyła niepozornie wyglądający element biżuterii. To nie okazałe brylanty, ani szlachetne szmaragdy przykuły na dłużej jej uwagę, ale subtelna bransoletka. Podwładna bankiera mimowolnie dotknęła szczupłego nadgarstka, zastanawiając się czy srebrny motylek ładnie komponowałby się z jej dłonią. Dopiero wymowne chrząknięcie klienta z powrotem sprowadziło ją na ziemię.


DSC_0006


Czytaj dalej

Królestwo łabędzi

28 października 2013 Książka  9 komentarzy

Niczym burza przekroczyłam próg namiastki księgarni, mając w planach zakup ekologicznej plasteliny dla dziecka. Resztkami silnej woli starałam się trzymać jak najdalej od stoiska z nowościami wydawniczymi i egzemplarzami w promocji. Nie dałam rady. Mimowolnie spojrzałam na stos kolorowych woluminów, szepczących ,,Podejdź do nas. Przeczytaj tytuły. Dotknij okładek”. Jak mogłabym im odmówić?


Leżała na samym szczycie, kusząc zewnętrznym pięknem i magiczną grafiką. Dostrzegłam łabędzie, które od razu przywołały w mej pamięci wspomnienie jednej z baśni Andersena. Bezzwłocznie otworzyłam pierwszą stronę i łapczywie pochłaniałam zdanie po zdaniu. Potem zaś gnałam do kasy, marząc, by jak najszybciej dotrzeć do domu.


Nie wiem dlaczego ostatnio tak rzadko sięgam po fantastykę. Dlaczego zatracam się w prozie obyczajowej, na później odkładając powieści, nocne koszmary zamieniające w piękne sny, przez które nie chce się doczekać poranka?


DSC_0001


Czytaj dalej

Jak dobrać lekturę do wieku czytelnika? ,,Opowiadania o zwierzętach”

27 października 2013 Dla dzieckaKsiążka  8 komentarzy

Czasem brakuje nam odpowiednich słów, by uzmysłowić dziecku konsekwencje nieprzemyślanych czynów. Innym razem nie wiemy w jaki sposób rozmawiać o trudnych kwestiach, aby nasz młody rozmówca pojął to, co mamy na myśli. Zdarza się również, iż chcielibyśmy w nietypowy, ale ciekawy sposób wpłynąć na to, aby latorośl samodzielnie dążyła do poszerzania swojej wiedzy. Wtedy z pomocą może przyjść odpowiednia książka.


O tym, jak ważny jest dobór lektur do wieku i możliwości dziecka, dowiecie się z dzisiejszej recenzji.


DSC_0004


Czytaj dalej

,,Ubijom Sukinsyna Adolfa”- wspomnienia Lecha Jana Weissa

25 października 2013 Książka  11 komentarzy

Nigdy nie przyłożono mi lufy pistoletu do czoła, ani w brutalny sposób nie zamordowano członków najbliższej rodziny. Nie musiałam zabiegać o przyjęcie do żadnej ze szkół, a zdając maturę, jedynym zmartwieniem, jakie mnie trapiło, była myśl o jak najmniejszej ilości ortograficznych błędów, które z roztargnienia mogłam popełnić. Szczęściara ze mnie, prawda? Jak większość z Was.


Zdarza mi się nie doceniać możliwości, które oferuje mi współczesny świat. Narzekam na wysoką stopę bezrobocia, polityków, którzy nieudolnie decydują o mojej przyszłości, służbę zdrowia i wymiar sprawiedliwości, przed obliczem którego obywatele są równi i równiejsi.


I właśnie wtedy, gdy docierają do mnie historie ludzi, żyjący w czasach, gdy filary wolności, spokoju i prawa do życia zostały zniszczone, zaczynam odczuwać wstyd. Po co jednak wracać do przeszłości, skoro liczy się to, co jest Tu i Teraz?


DSC_0005



Czytaj dalej

Halloween: pretekst do zabawy czy dziwaczne święto?

24 października 2013 DodatkiMiejsca  15 komentarzy


Doskonale pamiętam dzień, w którym pierwszy raz świętowałam Halloween. Razem z przyjaciółmi postanowiliśmy zagrać na nerwach sąsiadom i przenieść na polski grunt jeden z najsłynniejszych psikusów, do którego posuwają się amerykańskie dzieciaki, nieobdarowane ówcześnie słodyczami. Mieliśmy po kilkanaście lat i w naszym mniemaniu uważaliśmy się za dorosłych ludzi, którym z jednej strony nie wypadało paradować po ulicach w upiornych przebraniach, z drugiej zaś wiek nie przeszkadzał w realizowaniu głupich pomysłów. Zaopatrzeni w rolki najtańszego papieru toaletowego, dokonaliśmy zbezczeszczenia kilku ogródków. Widok porozwieszanych na płotach, drzewach i krzakach szarych wstążek, które w nocy zdążyły nasiąknąć deszczem, wyglądał zabawnie. Nasze ofiary z pewnością miały inne zdanie na ten temat.


Jako dorosła osoba wspomniane święto obchodziłam w bardziej kameralny sposób, serwując sobie i małżonkowi całonocny seans z ,,Blair witch projekt",  ,,Sokiem z żuka", ,,Gnijącą panną młodą", które oglądając, zagryzaliśmy krwawym popcornem.


Odkąd Nadia zaczęła aktywnie uczestniczyć w życiu swej rodziny, staram się zapewnić jej wiele atrakcji, które podkreślą klimat Halloween i przy okazji pozwolą spędzić czas na robieniu czegoś niezwykłego i godnego zapamiętania.


Czy jednak uroczystość poprzedzająca Dzień Wszystkich Świętych jest dobrym pretekstem do zabawy, a może kolejnym, zbytecznym wymysłem, wspieranym przez speców od reklamy i producentów upiornych gadżetów?



Czytaj dalej

Paluchy czarownicy (albo wiedźmy, jak kto woli)

23 października 2013 Kuchnia  21 komentarzy


,,Bo to zła kobieta była”.


Tak z pewnością powiedziałby o niej Boguś Linda. Ale czy słusznie?


Przecież trafiła jej się świetna partia w postaci majętnego króla, w dodatku wdowca, który nie oczekiwał kolejnego potomstwa. Od kobiet nie wymagano już, by rodziły dziedziców męskiej płci, gdyż dziewczynki uzyskały prawo do przejmowania tronu. W dodatku miała do dyspozycji ogromną świtę, gotową na to, by spełniać zachcianki nowej pani. Podobno słynęła z niezwykłej urody, będącej prawdziwą inspiracją dla najzdolniejszych bardów.


Po kątach szeptano, iż dokuczała jej pewna psychiczna dolegliwość. Bowiem kobieta miała dziwne skłonności do prowadzenia dyskusji z przedmiotami. W szczególności upodobała sobie... lustro...


Coś jednak zakłócało spokój królowej, spędzało sen z powiek i przyczyniało się do powstania pierwszych zmarszczek. I właśnie TEGO problemu jaśnie wielmożna macocha postanowiła się pozbyć. Radykalnie. Krwawo. Skutecznie.


1


Czytaj dalej

Króliko-Wampir albo upiorny króliczek

22 października 2013 Dla dzieckaDodatki  13 komentarzy


Jeszcze nie zdążyłam wydrążyć w dyni upiornych otworów. Jak zwykle na ostatnią chwilę zostawiłam pieczenie paluchów wiedźmy. Tymczasem Halloween zbliża się wielkimi krokami. Należałoby więc zabrać się do przygotowania strasznych dekoracji.


Może tak zaprosić do domu wampira? Albo zombie? Przecież dzieci już się nie obawiają mikołajowej rózgi ani historyjek opowiadanych po zmroku z przyłożoną do brody włączoną latarką.


A gdyby tak stworzyć coś z zupełnie innej beczki?


Co powiecie na królika-krwiopijcę, który gardzi marchewkami i kocha różowy kolor?


 DSC_0058


Czytaj dalej

Elżbieta Batory i pragnienie wiecznej młodości

21 października 2013 KosmetykiMiejsca  12 komentarzy


Ciemniejący błękit niespiesznie poddawał się wpływom nadchodzącego mroku. Cichły odgłosy żywego inwentarza, który przez cały dzień dawał się we znaki mieszkańcom okolicznych wiosek. Chłopi, zmęczeni pracą, spożywali w izbach ostatni posiłek, rozmyślając o obowiązkach, z których przyjdzie im się wywiązać następnego dnia. Ci bardziej krzepcy i spragnieni życia, wygłodniałym wzrokiem spoglądali na krzątające się wokół parujących garnków połowice, snując w myślach scenariusze nocnych uciech, których jedynym świadkiem będzie małżeńska pierzyna.


Niosący ukojenie zmierzch, ocierał się o mury zamku w Čachticach, z niepokojem przysłuchując się odgłosom, dochodzącym z lochów. Zakradał się przez szpary i nieszczelne okna, dodając odwagi wychodzącym na polowanie myszom. Rzucał cień na przybite do ścian korytarzy obrazy zacnych przodków rodu Batory, pozostawiając na ich dumnych twarzach nutkę niepokoju. Badał zakamarki wiekowych włości, nie mając pojęcia o okropieństwach, jakie czyhają na niego nie tylko w podziemiach.


Ciszę zmąconą tupotem łapek gryzoni, przerwał donośny, złowieszczy śmiech. Przypominał grzmot zrodzony przez sierpniową burzę, rozdzierający niebo elektrycznym blaskiem. Stanowił preludium krwawej uczty, której lada moment miała się oddać hrabina.


 


Czytaj dalej