Jak zdać egzamin na PRAWO JAZDY, nie zwariować i nie zbankrutować?

26 stycznia 2017 Felieton  Brak komentarzy

Osiągnęłaś dolną granicę wieku, który daje Ci prawo do podejścia do egzaminu na prawo jazdy.

Wspomniany dokument jest Ci potrzebny do swobodnego przemieszczania się między domem, uczelnią, a pracą.

Masz po dziurki w nosie miejskiego bądź międzymiastowego transportu publicznego, przeludnionych autobusów, opóźnionych pociągów, pasażerów, naruszających strefę komfortu.

Chcesz być niezależna, skończyć z proszeniem partnera, rodziny, znajomych o podwózkę, dostarczenie zakupów, bądź zwykłą przejażdżkę.

Wielokrotnie podchodziłaś do egzaminu, zasilając kasę WORDu okrągłą sumką ciężko zarobionych, bądź pożyczonych pieniędzy. Zawsze z rozczarowującym rezultatem.

Albo dopiero przymierzasz się do rozpoczęcia kursu i rozważasz ewentualną porażkę.

Ten wpis powstał z myślą o TOBIE.

Podpowiem Ci w jaki sposób opuścić samochód egzaminacyjny, ściskając w dłoniach papier, potwierdzający POZYTYWNY wynik egzaminu.

Jak zdać prawko, nie zwariować i nie zbankrutować?

 WORD

Dzień dobry. Mam na imię Ewa (jeśli nadal tego nie wiecie) i przez 13 lat starałam się o prawo jazdy. Tak, dobrze przeczytaliście. W tekście nie pojawiła się literówka. Odkąd ukończyłam 18 lat wspomniana plakietka cyklicznie pojawiała się w moich marzeniach, ja zaś co pewien czas, usiłowałam ją zdobyć.

Ta historia ma swój początek w liceum, gdy jeden z nauczycieli wykładał przedmiot o nazwie Przepisy ruchu drogowego. Uczniowie mogli skorzystać z okazji i uiściwszy opłatę w wysokości 200zł, uczestniczyli w praktycznej nauce jazdy. Wówczas wystarczyło wyjeździć 20 godzin, by przystąpić do egzaminu. Ten jednak różnił się od aktualnego sprawdzianu. Na placu na zdających czekały nie tylko łuk i wzniesienie, ale również słynna ,,koperta”. Pamiętam, że uczyliśmy się na Fiacie Uno, egzamin zaś przeprowadzany był na Punto.

Jak możecie się domyślić pierwsze i jedyne podejście do egzaminu praktycznego oblałam. Testy zaś zdałam bezbłędnie. Ponieważ w tamtych czasach posiadanie prawka było czymś rzadko spotykanym, jak telefony komórkowe, specjalnie nie zależało mi na odniesieniu sukcesu. Szkołę miałam na miejscu, galerie handlowe dopiero zaczęły powstawać w pobliskich, wielkich miastach, człowiek czerpał radość z jazdy na rowerze, a bilet na pociąg kosztował tyle, co dzisiejsza drożdżówka.

Tak sobie wówczas tłumaczyłam. Decyzję o kolejnym razie podjęłam dopiero po ślubie, dokładnie po czteroletniej przerwie. Wybrałam miejscową szkołę jazdy, aktywnie uczestniczyłam w kursie i znowu doznałam rozczarowania. Tym razem dwukrotnie. Prawdę napisawszy nie widziałam sensu, by dalej inwestować w dodatkowe godziny i kolejne egzaminy. Wyszłam z założenia, że najzwyczajniej w świecie nie nadaję się na kierowcę i do końca życia skazana będę na rolę pasażera.

Nieco ponad rok temu byłam zmuszona do zmiany podejścia. Dojazdy do pracy trzema środkami transportu publicznego (w kolejności: pociąg, autobus i tramwaj) okazały się na tyle męczące, a liczne spóźnienia groziły konsekwencjami, że czułam się przyparta do muru. Znalazłam idealnego instruktora, który NAUCZYŁ mnie nie tyle jazdy, co myślenia za kierownicą, przewidywania zachowań innych użytkowników drogi, a także technicznych umiejętności, iż w końcu opuściłam WORD z uśmiechem na ustach.

Nim jednak to się stało, musiałam zrozumieć ważną kwestię: na nic zdadzą się dobre rady znajomych, którzy zakończyli egzamin za pierwszym, bądź drugim podejściem. Ktoś, kto POTRAFI jeździć nie zrozumie problemu osoby, borykającej się z ewidentnym brakiem tej umiejętności. Zaczęłam analizować popełniane błędy i wyciągnęłam odpowiednie wnioski. Jak widać z zamierzonym skutkiem.

Pozwól zatem, że podzielę się z Tobą sprawdzoną wiedzą, informacjami, które pomagają moim kolejnym znajomym, którzy mają już serdecznie dość comiesięcznych wydatków, związanych z egzaminami.

Ten wpis poświęcony będzie praktycznemu egzaminowi. Z testami musisz poradzić sobie sama.

I MOTYWACJA

Przede wszystkim miej na uwadze pewien niezaprzeczalny fakt: im poważniejsza jest Twoja motywacja, tym większe prawdopodobieństwo, że w odpowiedni sposób podejdziesz do sprawy.

Brak prawa jazdy ograniczał ścieżkę mojej kariery. Sprawiał, iż zawody, które chciałam wykonywać, znajdowały się poza moim zasięgiem. Męczyłam się z dojazdami, szczególnie po wypadku, jakiego doświadczyłam na skuterze. Miałam już serdecznie dość taszczenia toreb z zakupami, o pomstę do nieba wołał również mój kręgosłup. Ponadto marzył mi się komfort samodzielnego podróżowania, niezależność związana z prowadzeniem czterech kółek. Te argumenty sprawiły, iż wzięłam się w garść.

Nie, nie zapomniałam o kwestii finansowej. Koszt egzaminu plus dodatkowe godziny, nadwyrężały moje konto. Żałowałam zmarnowanych pieniędzy, które mogłam przeznaczyć na zakup książek, zabawek dla córki, markowe ubrania, kosmetyki czy wakacyjny wyjazd. Ostatecznie uzbierała się z tego ładna suma. Także to również zaważyło na moim podejściu.

II SZKOŁA JAZDY

Zrób rozeznanie w ośrodkach zajmujących się kształceniem kierowców. Poszukaj w internecie, lub przejdź się do urzędu miejskiego. Na tablicy, przywieszonej w pobliżu wydziału komunikacji, znajdziesz informacje na temat pobliskich szkół oraz zdawalności ich kursantów. Ponadto w WORDZIE dostępny jest wykaz godnych polecenia instruktorów. Skorzystaj również z polecenia znajomych.

Sprawdź jak wygląda plac, na którym będziesz się uczyć podstawowych manewrów. Większość z nich niestety daleka jest od wzorca. Powierzchnia, po której będziesz jeździć, może być popękana, pełna ubytków, tyczki połamane, bądź ich ilość ograniczona.

Zapytaj o auta, które posiada ośrodek. Jeśli są w opłakanym stanie, lub zupełnie inne od tych, na których odbywa się egzamin, zrezygnuj.

Skorzystaj z pełnej opcji kursu: teorii i praktyki. Nie bój się zadawać pytań, roztrząsać hipotetycznych sytuacji na drodze.

Zorientuj się jakim sprzętem dysponuje szkoła. Czy udostępnia kursantom komputer z wgranymi testami (przykładowymi zadaniami) czy płacąc za kurs otrzymasz podręcznik do nauki oraz płytę z testami.

Zapytaj o zniżki. Zazwyczaj ośrodki oferują rabaty dla studentów, uczniów, bądź posiadaczy Karty Dużej Rodziny.

Upewnij się ile osób będzie uczęszczało na kurs i jak wygląda sprawa z dostępnością auta. Jeśli okaże się, że na jazdę w terenie możesz liczyć raz w tygodniu, Twój kurs będzie trwać miesiącami. Uwierz mi, działa to na Twoją niekorzyść.

Jeśli jesteś kobietą i czujesz się bardziej komfortowo kiedy znajdujesz się pod skrzydłami nauczyciela tej samej płci, wybierz ośrodek, w którym pracują instruktorki. Babskie szkoły jazdy cieszą się wielkim powodzeniem.

Istotna jest również odległość szkoły od miejsca, w którym będziesz zdawać egzamin. Początkowo uczęszczałam do ośrodków, znajdujących się w moim mieście. Dojazd do Torunia, gdzie odbywały się moje egzaminy, zajmował niespełna pół godziny (nieraz mniej, w zależności od pory dnia i natężenia ruchu). Także cenny czas traciłam będąc w trasie, nie zaś ćwicząc zachowanie w mieście. Później znalazłam szkołę, mieszczącą się w grodzie Kopernika i to było najlepszym rozwiązaniem.

III INSTRUKTOR

Człowiek, który biegle włada kierownicą nie musi okazać się dobrym nauczycielem. Wiedzę trzeba w odpowiedni sposób przekazać. Idealny instruktor stanowi olbrzymi krok do Twojego sukcesu.

Miałam do czynienia z 6 instruktorami- mężczyznami i każdy z nich na swój sposób próbował nauczyć mnie jeździć, bądź odbębniał swój etat. Zajęło mi to trochę czasu, by zrozumieć jakim zakresem praw dysponuję, będąc kursantką.

Unikaj instruktorów, którzy:

- podczas godzin, za które zapłaciłaś, które powinny być przeznaczone na naukę jazy, wykorzystywane są do prywatnych celów twojego nauczyciela. Jeden z moich instruktorów nagminnie odwiedzał urzędy, kazał mi podjeżdżać do McDonald’s po drugie śniadanie (lub obiad), inny szukał aut w komisach. To był mój czas, godziny, które wykupiłam i zmarnowałam;

- nie skupiają uwagi na Tobie lecz nagminnie odbierają telefony, umawiają pozostałych kursantów, odbywają rozmowy z rodziną bądź znajomymi, serfują w sieci,

- wzbudzają w Tobie strach, w obraźliwy sposób komentują błędy, jakie popełniłaś, piętnując osobę uczącą się. Jeśli czujesz się niekomfortowo, nauka pójdzie w las, będziesz się stresować, przestaniesz wierzyć we własne umiejętności i możliwości,

- przekładają ustalone wcześniej godziny jazdy, tłumacząc nieustanną niedyspozycyjnością lub co gorsze, dzielą kursantów na tych, którzy zasługują na to, by jak najszybciej ukończyć kurs i na tych, którzy mogą poczekać na swoją kolej.

Idealny instruktor chce Ci pomóc, chce nauczyć Cię jeździć i w prawidłowy sposób zachowywać się za kierownicą. Taka osoba wyłapuje Twoje błędy, koryguje je, wcześniej spokojnie i klarownie tłumacząc ich istotę. Nie zależy mu na tym, abyś jak najszybciej odbębniła jazdy i zwolniła miejsce kolejnej osobie. Wie, kiedy przestajesz przyswajać wiedzę, kiedy należy zmienić zadanie, przejść do nauki kolejnego ,,elementu”, ale wróci do tego, co było Twoją bolączką. Nie dopuści Cię do egzaminu, jeśli dojdzie do wniosku, iż nie jesteś na to gotowa. I przede wszystkim z doskonałym instruktorem czujesz się komfortowo w aucie, a jazda nie stanowi stresującego doświadczenia.

Kiedy już zakończysz kurs, lub tuż przed ostatnią godziną, spróbuj jazdy po mieście i na placu z innym instruktorem. Przekonasz się czy dostrzeże coś, co umknęło Twojemu nauczycielowi, albo zaproponuje łatwiejsze, lepsze, ciekawsze rozwiązanie problemu.

IV NAUKA JAZDY W PRAKTYCE

Podczas pierwszej jazdy z pierwszym instruktorem przeżyłam szok. Był to mój debiut za kółkiem i nawet nie wiedziałam do czego służy skrzynia biegów i jak je zmieniać. Jeśli sądzicie, iż uzyskałam odpowiedzi na dręczące mnie pytanie, tkwicie w błędzie. Mężczyzna ten po prostu rozkazał mi uruchomienie silnika i kręcenie kierownicą. Z czasem poznałam zasady, związane ze zmianą biegów. Byłam tak zestresowana, że popełniałam godne pożałowania błędy. Przez cały kurs.

Dopiero mój ostatni instruktor zachowywał się tak, jakby mu zależało nie tylko na opinii o szkole, którą reprezentował, ale również na mnie, jak na człowieku, który zwrócił się do niego z prośbą o pomoc.

Tak naprawdę kierowanie pojazdu napawało mnie lękiem. Panikowałam, kiedy pieszy, bądź rowerzysta stawali mi na drodze, a o wyprzedzeniu innego auta nawet nie było mowy. Umiałam jeździć… do przodu i na tym kończyły się moje umiejętności. Piotrek pokazał mi różne techniki parkowania i zachowania na drodze, które nie stwarzały zagrożenia dla innych użytkowników ruchu. Uczulał mnie na to, bym przewidywała różne sytuacje, pokazał trasy, po których jeździli egzaminatorzy oraz ,,pułapki”, zastawiane na zdających egzamin. Na tyle oswoił mnie z autem, iż przestałam obawiać się tego, że spowoduję wypadek. Ta myśl prześladowała mnie od lat i za każdym razem paraliżowała. Sukcesywnie sprawdzał, czy przekazana wiedza została przyswojona i spokojnie tłumaczył w jakich okolicznościach popełniłam błąd i dlaczego tak się stało oraz wskazywał sposób, jak uniknąć pomyłek. Kilkukrotnie przeprowadzał również próbne egzaminy, zabierał do WORDU.

Nie odwlekaj kursu w nieskończoność. Wygospodaruj czas na to, by jeździć minimum 2 razy w tygodniu. W przeciwnym razie istnieje ryzyko, iż nie utrwalisz sobie nabytej wiedzy.

V EGZAMIN- PLAC

Największa liczba osób oblewa na placu. Dlaczego? Głównie wychodzą z założenia, iż na takiej błahostce się nie wyłożą i wolą skupić uwagę na nauce jazdy w miejskich warunkach. BŁĄD! Aby przekroczyć bramę WORDu należy w pierwszej kolejności zaliczyć łuk oraz wzniesienie. I podejdź do tego zagadnienia poważnie.

Jeśli oba bądź któreś z zadań sprawia Ci problem, skorzystaj z okazji i wykup sobie czas na WORDowskim placu manewrowym. Poważnie! Za 20. minutową jazdę zapłaciłam 30zł i nie były to pieniądze wyrzucone w błoto.

Elementy placu wychodziły mi różnie, w zależności od samopoczucia i warunków. Raz bezbłędnie wykonywałam łuk i górkę, kiedy indziej nie wychodziło mi żadne z zadań i jechałam na egzamin niepewna jego wyniku.

Zainwestowałam w jazdę po WORDowskim placu, która odbyła się po zakończonych egzaminach w godzinach wieczornych. Pozwoliło mi to oswoić się z miejscem, które tak bardzo mnie stresowało. Oswoiłam wzorcowy plac i zauważyłam dotychczas popełniany (nieświadomie) błąd. Otóż na moją porażkę wpływało przedwczesne kręcenie kierownicą, co skutkowało najeżdżaniem na linie. Zauważenie tej pomyłki zaowocowało na egzaminie.

Wzniesienie zaś ćwiczyłam na pobliskich górkach, starając się wyczuć auto i manewrować sprzęgłem oraz hamulcem tak, by samochód się nie stoczył, a silnik nie zgasł.

Pamiętam pierwszy plac manewrowy, na którym uczyłam się łuku. Brudna szyba z tyłu auta oraz kolorowe tyczki, na które pozakładane były reklamówki, stanowiły moje punkty odniesienia. Uczyłam się sposobu ,,na małpę”, albo jak niektórzy nazywają go ,,na pałę”. I to był wielki błąd. Nie licz tyczek, przecież na drodze, na zakrętach one nie funkcjonują, granice zaś wyznaczają krawężniki. Pomyśl, że placowe linie pełną ich funkcję. Zwróć uwagę na sposób, w jaki ukierunkujesz lusterko. Pamiętaj, że po opuszczeniu placu, nie wolno Ci zmieniać jego ustawienia. Zatem musisz dobrze widzieć linie, jak i tyczki i w odpowiednim czasie i miejscu dostosować pozycje samochodu do łuku. ,,Przytulałam” się do prawej krawędzi łuku, zachowując odpowiednią odległość od narysowanych pasów.

Podczas cofania pomagało mi ustawienie ciała. Otóż prawą dłonią chwytałam za zagłówek pasażera. Taka pozycja wymuszała skręt ciała i odwracanie głowy do tyłu. Egzaminatorzy zwracają uwagę na to czy korzystasz wyłącznie z lusterek czy również obserwujesz sytuację przez szyby.

Dobre nawyki pomogą Ci uniknąć wpadki. Zapewne słyszałaś historie o niezapiętych pasach czy niewłączonych światłach do jazdy dziennej, jako jedynych, aczkolwiek istotnych błędach podczas egzaminu.

Kiedy już wykonasz wylosowane przez egzaminatora zadania (sprawdzenie płynu hamulcowego, włączenie świateł awaryjnych itp.), wsiądź do auta, weź głęboki oddech i w skupieni wykonaj następujące czynności:

- ustaw fotel tak, by było Ci wygodnie. Jeśli jesteś zbyt niska i nie potrafisz ocenić gabarytów auta (odległości, jaka dzieli Cię od końca maski), zabierz na egzamin… poduszkę, taką dmuchaną, dzięki której będziesz siedzieć wyżej;

- dostosuj lusterka zarówno do placu jak i do jazdy po mieście;

- włącz światła (wiesz które, prawda?);

- zapnij pasy, jesteś w ciąży? Zapytaj czy możesz skorzystać ze specjalnego zabezpieczenia, zmieniającego ustawienie pasów w taki sposób, by nie uciskały brzucha, jeśli je posiadasz, zabierz z sobą;

- uruchom silnik, zwolnij ręczny hamulec i niespiesznie wykonaj łuk.

Wiecie na czym dwa razy poległam? Nie opuściłam do końca ręcznego hamulca. Wydawało mi się, iż ,,zwolniłam blokadę”. Niestety, kamerka, która rejestrowała jazdę, zasłaniała mi widok deski rozdzielczej i nie widziałam podświetlonej ikonki, informującej o wspomnianym fakcie. Ten błąd kosztował mnie 140zł. Bolało jak cholera.

Masz problem z górką? Zwróć uwagę na to, iż egzaminatorzy kładą nacisk na ekojazdę, co w praktyce oznacza obserwację obrotomierza. Nie gazuj auta jak szalona, ale jeśli dodasz go za mało, silnik zgaśnie i zakończysz podejście z negatywnym wynikiem. Wyczuj moment, kiedy przód samochodu delikatnie unosi się ku górze i wówczas ,,spuść” hamulec i dodaj gazu. Nie ma opcji, aby Ci nie wyszedł ten manewr.

VI EGZAMIN- MIASTO

Musisz uzmysłowić sobie pewną rzecz. Nie obarczaj winą kogoś, kto ma Cię ocenić, za własne błędy. To są Twoje pieniądze i zastanów się czy nie będzie Ci żal ich zmarnować. Nie podchodź do egzaminu, jeśli nie czujesz się na siłach, jeśli:

-  nie potrafisz zachować się w ulicznym ruchu i liczysz na cud;

- nie opanowałaś tras egzaminatorów, nie wiesz czego możesz się spodziewać, stawiasz na spontaniczne wybrnięcie z sytuacji,

- nie potrafisz zaparkować auta tak, by swobodnie z niego wyjść i to samo umożliwić pasażerowi.

Dobrze Ci radzę, przed egzaminem wykup sobie przynajmniej dwie godziny, najlepiej tego samego dnia i spędź je ze swoim instruktorem, wykonując egzaminacyjne zadania. Potraktuj to jak rozgrzewkę przed właściwym treningiem.

Wybierz porę, która najbardziej ci sprzyja. Nie potrafię funkcjonować w porannych godzinach, ciężko jest mi skupić się na drodze, dlatego na egzamin wybierałam południe, lub godziny ,,obiadowe”.

Obawiasz się natężenia ruchu, stania w korkach? Obserwowanie innych kierujących może niekiedy pomóc, zwłaszcza, jeśli nie jesteś pewna co do danego manewru i późniejszego ustawienia auta. Nie myśl jednak, że dzięki temu czas Ci szybciej zleci, a tym samym i sprawdzian. Egzaminator nie musi ,,trzymać Cię” przepisowe 40 minut w aucie, jeśli wcześniej prawidłowo wykonasz wszystkie polecenia, może zakończyć test.

Będąc w trasie, myśl o bezpieczeństwie swoim, pasażera oraz innych użytkowników ruchu. Nie bój się odezwać do egzaminatora- to też człowiek, nawet jeśli wzbudza w Tobie strach. Jeśli czujesz taką potrzebę, poproś swojego instruktora o obecność w trakcie egzaminu. Masz do tego prawo!

Pamiętaj, że egzamin jest przez cały czas rejestrowany. Daruj sobie próby przekupstwa i nie licz na litość!

Pamiętaj, lepiej jechać wolniej, niż przerwać egzamin z powodu przekroczenia prędkości. Nie stwarzaj jednak sytuacji, w których staniesz się początkiem wężyka, złożonego z samochodów, które trąbiąc, wloką się za Tobą.

Nie prowadź auta ,,na pamięć”. Sytuacja na drodze może się zmienić. Co zrobisz, jeśli trasa, którą miałaś w małym palcu, zmieni się pod wpływem robót drogowych, zmiany pierwszeństwa, nowo postawionej sygnalizacji świetlnej?

Uważaj na jednokierunkowych ulicach. Pamiętasz w jaki sposób ustawić auto, jeśli zamierzasz skręcić w lewą bądź w prawą stronę? Jeśli znajdziesz się w nowym miejscu i nie będziesz pewna czy jechałaś jednokierunkową, obserwuj poziome znaki i zaparkowane auta (będą ustawione w jednym kierunku).

Patrz na linie, zwłaszcza, gdy opuszczasz skrzyżowanie. Często zdarza się, że nie możesz od razu ustawić się na prawym pasie z powodu ciągłej linii.

Jeśli dzięki temu się uspokoisz, mów do siebie. Nie żartuję. W ten sposób informowałam instruktora, co zamierzam zrobić. Pamiętaj, panuje niepisana zasada, jeśli Twój egzaminator milczy, oznacza to, że powinnaś jechać na wprost. Wiedz, że nie może celowo wprowadzić Cię w błąd lub zmusić do złamania przepisów prawa ruchu drogowego.  W aucie padały teksty w stylu ,,Dojeżdżam do skrzyżowania. Jestem na drodze podporządkowanej, muszę ustąpić pierwszeństwa.” albo ,, Widzę pieszego, który energicznym krokiem zbliża się do przejścia. Zwolnię i przepuszczę go.” To naprawdę pomaga i świadczy o tym, że myślisz, analizujesz sytuację na drodze.

Jeżeli dojeżdżasz do skrzyżowania z warunkową możliwością skrętu w prawo bądź w lewą stronę, pamiętaj, że przed wykonaniem tej czynności musisz się zatrzymać (czerwone światło STOPU), następnie, upewniwszy się, iż z nikim nie kolidujesz, kontynuuj manewr.

Pamiętaj nie tylko o dostosowaniu prędkości do jazdy jak i o zajmowaniu odpowiedniego pasa ruchu. W Polsce obowiązuje ruch prawostronny. Lewy pas służy do wyprzedzania! Niestety, wielu kierowców o tym zapomina. Miej na uwadze również zasadę prawej ręki (prawej strony), zwłaszcza przy nieoznakowanych skrzyżowaniach.

Nie myśl przez cały czas o tym, że w każdej chwili może zgasnąć Ci auto. Wiem, że jest to stresujące i paraliżuje niedoświadczonego kierowcę. Po prostu skup się na drodze, zmieniaj biegi, słuchaj auta, poczuj jak pracuje.

EGZAMIN PRAKTYCZNY

WYNIK NEGATYWNY

Nawet jeśli się udało Ci się wrócić z miasta z tarczą i na WORDowski parking zajeżdżasz w fotelu pasażera, podziękuj egzaminatorowi za ten czas i spróbuj opanować emocje. Zapytaj go o to gdzie popełniłaś błąd/błędy, co mogło stanowić ich przyczynę. Może stres wyłączył trybiki w Twoim mózgu, może byłaś tak bardzo skupiona na tym, by dobrze wypaść, że zapomniałaś w odpowiedni sposób zareagować. Wyciągnij z tej sytuacji odpowiednie wnioski. Pamiętaj, nie myli się tylko ten, komu obce są pomyłki.

PODSUMOWANIE

Przygotowując się do praktycznego egzaminu na prawo jazdy, uzbrój się w cierpliwość i zabezpiecz odpowiednią kwotę gotówki. Nie żałuj pieniędzy na dodatkowe godziny. Jedna jazda to wydatek rzędu 50zł- niezdany egzamin 140zł.

Lepiej być dobrze przygotowaną, niż liczyć na sprzyjające okoliczności. Nie umiesz wykonać WSZYSTKICH zadań, o które poprosi Cię egzaminator- daruj sobie drogą przejażdżkę WORDowską ,,Elką”.

Wybierz odpowiedniego egzaminatora, który nauczy Cię prawidłowej jazdy. Poznaj trasy egzaminatorów (są dostępne w WORDZIE, wyświetlane na monitorze w poczekalni) i bezbłędnie się nimi poruszaj.

Ucz się zachowania w mieście, jednakże nie zapominaj o placu.

Włącz myślenie, analizuj sytuację. Dziecko idące blisko krawędzi chodnika, w każdej chwili może wkroczyć na jezdnię. Rowerzystka, jadąca przed Twoim autem, może zejść z jednośladu, zatrzymać się nagle, zmienić pas bez wcześniejszego zasygnalizowania manewru, skręcić w lewą stronę z prawej krawędzi jezdni. Bądź przygotowana na wtargnięcie pieszego na pasy lub jego przejście na drugą stronę ulicy w nieodpowiednim miejscu.

Nie daj się sprowokować, wyprowadzić z równowagi innym użytkownikom ruchu. Brawura także nie będzie świadczyć na Twoją korzyść. Masz ponad pół godziny na to, by zaprezentować swoje umiejętności. Pokaż, że panujesz nad autem i dobrze czujesz się za kierownicą.

Bądź uprzejma na drodze. Umożliwiaj autom jadącym obok Ciebie zmianę pasa ruchu, podziękuj (podniesioną dłonią, skinieniem głowy), jeśli ktoś przepuścił Cię na skrzyżowaniu itp.

I najważniejsze: Nie wmawiaj sobie, po kolejnej porażce, że egzamin na prawko jest nie do zdania, po czym zrezygnujesz z kolejnego podejścia. Zaszłaś daleko, nie chcesz być z siebie dumna? Nie chcesz wsiąść do własnego auta i pojechać tam, gdzie tego zapragniesz? 13 lat zajęło mi zdobycie uprawnień, a przecież, gdybym wiedziała, to o czym dzisiaj Ci opowiedziałam, dziś byłaby bardzo doświadczonym kierowcą.

A kiedy już opuścisz wydział komunikacji z kawałkiem plastiku, wsiądź do auta i udoskonalaj to, czego się do tej pory nauczyłaś. Uzbieraj sumę, niezbędną do nabycia pierwszego samochodu (pamiętaj, pierwsze auto nie musi nadwyrężać domowego budżetu) i pokonuj nowe trasy. I nie daj się sprowadzić do roli kierowcy za każdym razem, gdy wybierasz się z przyjaciółmi na imprezę. W żadnym wypadku nie prowadź, jeśli jesteś pod wpływem alkoholu! Banał? Przypomnij sobie ile nerwów, pieniędzy i czasu kosztowało Cię zaliczenie egzaminu z pozytywnym wynikiem. Przecież nie chcesz stracić uprawnień z powodu głupiego błędu?

Szerokiej drogi!

 P.S.

Chętnie poczytam o Waszych sprawdzonych radach, dotyczących poruszonego tematu.

li_lia

W październiku 2010r. zostałam mamą. Od tamtej pory godzę domowe i macierzyńskie obowiązki ze swoją pasją- pisaniem. Klawiatura jest moją najlepszą przyjaciółką. Piszę, ponieważ czuję potrzebę okiełznania myśli za pomocą liter.

Zostaw komentarz

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>