GlySkinCare Hydrating Eye Cream (EyePro™ 3X Complex)

23 kwietnia 2012 Kosmetyki  3 komentarzy

…i znów budzik zadzwonił zbyt wcześnie, zbyt głośno i w ogóle totalnie nie w porę. Właśnie miałam zanurzyć się po uszy w lodach pistacjowych z czekoladą… już czułam ich orzeźwiający smak w ustach i ten przyjemny dreszczyk, który za moment miał przebiec przez całe moje ciało, od czubka głowy, aż po pięty… To uczucie miało trwać wiecznie, ale przeklęty telefon zadzwonił znienawidzoną melodyjkę. Melodyjkę? Raczej trąby apokalipsy… Zerwałam się na równe nogi i omal nie cisnęłam moim katem o ścianę lub podłogę. Powstrzymałam się w ostatniej chwili, przecież i tak nie zmieniłoby to niczego. Wstać trzeba…

Przetarłam swoje zielono złote oczy i przypomniałam sobie, że znów nie zmyłam makijażu przed snem. Na dłoniach zobaczyłam czarne ślady roztartego tuszu i resztki brokatowego cienia do powiek. Koszmar, w ten sposób, za dwa lata będę wyglądała jak własna matka lub znacznie gorzej, bo ona wygląda całkiem nieźle… Poczłapałam głośno do łazienki, po omacku złapałam jakieś wilgotne chusteczki i zaczęłam ścierać to, co jeszcze wczoraj poprawiało mój wygląd. Po chwili obrzydliwy zombi zaczął znikać i istniała nikła szansa, że lustro jednak nie pęknie od nadmiaru brzydoty.

Pod oczami wyryte miałam wszystkie godziny, które spędziłam wczorajszej nocy przed komputerem i każdą kroplę ginu, którą w siebie wlałam. Nie byłam już w stanie zliczyć tych wszystkich nieprzespanych nocy, przepracowanych weekendów i niewykorzystanych urlopów tzn wykorzystanych… na pracę…. Chyba nie potrafię już beztrosko cieszyć się lenistwem… a będąc dzieckiem nie mogłam doczekać się dorosłości… Gdybym wiedziała, że tak będzie ona wyglądała starałabym się celebrować każdą chwilę dzieciństwa, bo teraz nie mam nawet czasu, by je spokojnie powspominać…

 

—————————————————————————————————————–

 

Też tak nieraz macie, że najchętniej rzucilibyście budzikiem w kąt, by w końcu się odczepił na dobre?

Ja jestem podwójną mamą i mój świat można by określić jednym słowem – chaos. Dom, dzieci, praca, totalny brak snu i czasu na relaks. Nieraz padam na fotelu znużona całym dniem i zasypiam, choć projekty piętrzą się na biurku jeden na drugim, a film, na który czekałam od tygodnia właśnie się zaczyna… Człowiek jest w stanie przyzwyczaić się prawie do wszystkiego… Piszę prawie, bo obserwując siebie zauważam, że nie potrafię przywyknąć się do jednego… do czasu, który przecieka mi przez palce tak szybko, że niemal nie zauważam kiedy minęły miesiące pomiędzy Bożym Narodzeniem i Wielkanocą… Wszystko byłoby cudownie, bo takie życie od świąt do świąt nie byłoby złe, gdyby nie fakt, że zaczynam zauważać drobne zmiany w swoim wyglądzie, co musi znaczyć, że pora zrobić coś, by ten czas zatrzymać zanim będzie za późno.

Nieprzespane noce, stres i cała ta masa grzeszków przeciwko urodzie pozostawiła niestety ciemne smugi pod moimi oczami. Tym bardziej ucieszyłam się z możliwości przetestowania kremu pod oczy marki GlySkinCare. Niejeden krem pod oczy wylądował po niedługim czasie używania w koszu na śmieci… Niejeden krem leży opuszczony w kosmetyczce, a ja nie mam ochoty nawet patrzeć w jego stronę. No, ale ostatecznie same są sobie winne, bo nie działają tak, jak powinny. Ba, nie działają w ogóle. Z pewną dozą niedowierzania więc przystąpiłam do testów…

GlySkinCare to program odnowy skóry, składający się z trzech etapów: oczyszczanie, złuszczanie i nawilżanie. Krem pod oczy to jeden z produktów trzeciego etapu, który nazwano HYDROSTEP – nawilżanie i składa się z całej serii kosmetyków nawilżających. Ja otrzymałam krem pod oczy i przyznam, że o tę część mojej twarzy do tej pory dbałam najmniej, co niestety było widać…

Na pierwszy rzut oka Hydrating Eye Cream (EyePro™ 3X Complex) nie różni się od innych. Zwyczajny kartonik, tradycyjna, miękka tubka z wydłużoną końcówką, biała, lekka konsystencja. Można by pomyśleć, że krem, jakich wiele…

 

Chwilę po nałożeniu kremu odczułam lekkie pieczenie, co przyznam szczerze omal nie zniechęciło mnie do kolejnej aplikacji go na delikatną skórę wokół moich oczu. Skóra jednak po kilku minutach uspokoiła się, pieczenie ustąpiło, a gdy krem się wchłonął była świetnie nawilżona i jakby bardziej sprężysta. Zachęcona tym, stosowałam go nadal, a wybór na dumną testerkę zmobilizował mnie do konsekwencji i systematyczności. Przyznam się, że moja skóra naprawdę na tym wiele zyskała. Za regularne zabiegi podziękowała mi nowym blaskiem, co przyznam bardzo mi odpowiada. No, ale wróćmy do kremu pod oczy. Po kilku dniach pieczenie podczas nakładania kremu na skórę ustało zupełnie i od tej pory już nie wróciło. Już po kilku dniach opuchlizna wokół oczu wyraźnie się zmniejszyła. Po kolejnych, zauważyłam też, że cienie pod oczami są jakby jaśniejsze, a moja skóra jest w coraz lepszej kondycji. To całkiem niezłe uczucie, kiedy wstaję rano i nie muszę obawiać się własnego odbicia w lustrze, a dzięki temu, że podkrążone oczy przechodzą niechlubnie do lamusa mogę z czystym sumieniem odłożyć korektor na dno kosmetyczki. Nawet bez makijażu wyglądam na bardziej wypoczętą i pogodną i tak jest w istocie, bo nic tak nie poprawia nastroju kobiecie, jak dobry wygląd. Teraz nawet poranna kawa podana do łóżka przez męża smakuje lepiej bo wiem, że moje oczy odzyskały swój blask. Muszę jeszcze tylko sprawdzić, czy dzięki temu, że moje spojrzenie tak wiele zyskało jestem w stanie z jego pomocą nakłonić mojego ukochanego, by kupił mi ten boski, sportowy samochód, który ostatnio widziałam ;)

 

Co udało mi się zarejestrować podczas używania kremu w telegraficznym skrócie:

  • Lekka konsystencja,
  • Łatwe wchłanianie,
  • Dobre nawilżenie skóry po użyciu kremu,
  • Wygodne opakowanie,
  • Brak substancji zapachowych, co w przypadku kremów do twarzy uważam za ogromną zaletę,
  • Widocznie zmniejsza opuchliznę i cienie wokół oczu,
  • minus za brak listy komponentów w języku polskim – musiałam się nieźle nagimnastykować, szukając co to: rhodiola rosea, camelia oleifera, rosa canina. Uważam, że dla alergików, których nie brakuje w naszym kraju informacje w języku polskim znacznie ułatwiłyby wybór kosmetyku.

 

Kilka informacji od producenta:

* Saccharomyces ceresvisiae Extract (1) – zwiększa komórkową konsumpcję tlenu.
* Betaine (2)– zapobiega nadmiernemu gromadzeniu się płynów, stymuluje produkcję kolagenu.
* Rhodiola rosea Root Extract (3), Camellia oleifera Leaf Extract (4), Rosa canina Fruit Extract (5) – chronią skórę przed wolnymi rodnikami.

PH: 5,00 – 6,00

Opakowanie: 15ml

Rodzaj cery: Wszystkie rodzaje cery

Cena: ok 39,00 zł

Dostępny w aptekach

 

(1) wyciąg z drożdży piwowarskich

(2) organiczny związek chemiczny

(3) różeniec górski – wyciąg z korzeni

(4) kamelia olejodajna – ekstrakt z liści

(5) dzika róża – ekstrakt z owoców

li_lia

W październiku 2010r. zostałam mamą. Od tamtej pory godzę domowe i macierzyńskie obowiązki ze swoją pasją- pisaniem. Klawiatura jest moją najlepszą przyjaciółką. Piszę, ponieważ czuję potrzebę okiełznania myśli za pomocą liter.

3 komentarzy w GlySkinCare Hydrating Eye Cream (EyePro™ 3X Complex)

  • tabasko says:

    Ja z kosmetyków pod oczy używałam jak do tej pory tylko kremu liftingującego Soraya, ale mimo systematycznego używania, poza nawilżeniem, efektów nie było.. Kosztował on jednak grosze, więc może nie powinnam wierzyć w jego cudowne działanie. Jeśli jednak będę miała gwałtowny przypływ gotówki, na pewno zainwestuje w taki krem, niewykluczone że właśnie ten, który Pani opisała :)

  • mamaagatki says:

    Pastelle świetnie pisze, z humorem i dystansem do samej siebie. Lecę poczytać inne jej wpisy.

    • li_lia says:

      Właśnie za to ją uwielbiam :)

Zostaw komentarz

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>